Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Droga krzyżowa 18.08.2020 r.

Rozważania Drogi krzyżowej autorstwa ks. Daniela Świątka.

WSTĘP

Deszczowa pogoda, w której rozpoczynamy naszą Drogę Krzyżową to może być pierwszym Bożym znakiem – jeśli tylko zechcemy go odczytać...

Wiele rzeczy na tej drodze będzie nam dzisiaj przeszkadzać: rozłożone parasole, odgłosy deszczu, mokre ubranie...To wszystko będzie rozpraszać nasze zmysły, wpływać na to co zewnętrzne, na nasze emocje, uczucia...

Ważne by na tym wszystkim się nie zatrzymywać... by nie zwracać na to uwagi, ale tym mocniej przewiercić się wgłąb - tam gdzie cisza, tam gdzie ważniejsze od tego co czujemy jest to z Kim się spotykamy...

Podczas całej tej Drogi Krzyżowej będziemy „wiercić do głębi”, przyglądając się warstwom przez jakie wiercimy: zmysłom, myślom, zmiennym emocjom, uczuciom, by w końcu spróbować dotrzeć do największych głębi naszego ducha do sfery naszych decyzji, gdzie jesteśmy tak naprawdę sobą i gdzie, możemy tak naprawdę spotkać Boga...i opierając się na Nim odbudować i uleczyć to co słabe i zranione. Niech Droga Krzyżowa Jezusa i ostatnia droga Karoliny stanie się naszą własną drogą na głębię....

 

Stacja I – Zachowaj mnie Boże

Ecce Homo – Oto Człowiek.... Ale co tak naprawdę widział w Jezusie Piłat... co widzieli w nim żołnierze, rozemocjonowani ludzie...Czy naprawdę człowieka? A może niewygodny problem, zabawkę, worek treningowy, wroga, pośmiewisko...

A co zobaczył w chowającej się za plecami taty 16-letniej Karolinie żołnierz, brutalnie włamujący się do domu, obok którego stoimy. Co widział, że wyciągnął ją do lasu. Człowieka? Niewinną dziewczynę, która być może mogłaby by być jego córką, siostrą dzieci, jakie zostawił w domu? 

A co ja widzę w drugim człowieku? Co, a może kogo? Co mnie pociąga a co może odpycha? Na czym koncentruję się patrząc na kogoś. Czym tak naprawdę patrzę? Tylko oczami? Emocjami, instynktem, popędem, uczuciami, umysłem, intelektem.... a może duchem, wolą, dobrą lub złą decyzją.  A czym patrzę stając przed lustrem i widząc swoje odbicie? Co widzę? Podobam się sobie? W których z tych sfer: uczuciach, umyśle, duchu... Ja... to jestem ja. W której mogę się spotkać z Tobą Boże...gdzie jest ta głębia, w której można usłyszeć twój głos. Pokaż mi tę głębię... zachowaj ją... Zachowaj mnie Boże...mnie.... to co we mnie najcenniejszego, najbardziej mojego...

 

Stacja II – Mówię do Pana

Co czuł biorąc krzyż? Wiedział czym to pachnie. Po wielekroć przechodził obok krzyżowanych wcześniej, błagających o skrócenie mąk. Ale wiedział jeszcze więcej: że ten krzyż ma zapach, którego jako pełen miłości Bóg najbardziej nie znosił... wszystkich grzechów świata! Że cuchnie również moim grzechem.

A jednak go wziął. Z ludzkim uczuciem lęku i strachu, ale i decyzją miłości...Bo przecież po to przyszedł. Jak w Betlejem powiedziało się A... to teraz konsekwentnie trzeba powiedzieć B.

Tamtego dnia swoje ostatnie słowo powiedziała tutaj Karolina. Ona też wiedziała czym pachnie ta wędrówka...zbyt wiele skrzywdzonych dziewczyn widziała w swym życiu, czasem może biorąc je w obronę...Teraz wiedziała. Nie rezygnować, uciekać. Ocalić to co najcenniejsze, potwierdzić praktycznie to co tu pod gruszą mówiła teoretycznie w katechezach do młodych.

Bo jak się mówi A to konsekwentnie powiedzieć B....

A czym pachnie moje i twoje życie? Czego się najbardziej boisz? Co cię paraliżuje i odbiera siły. Czy masz siłę powiedzieć to co trzeba... Nawet jeśli czujesz że świat się wyśmieje, ukrzyżuje... Nieważne! Pamiętaj... ty nie mówisz do świata.  Przy każdej decyzji, słowie i czynie powtarzaj sobie: „Mówię do Pana”

 

Stacja III – Chronię się do Ciebie

Podobno pierwsza rysa na nowym samochodzie boli najbardziej. Podobnie jak pierwszy upadek. Nie dlatego, że jest najgorszy, tylko dlatego, żeśmy się go nie spodziewali, że nas zaskoczył. Plama na honorze...

Mamy takie upadki, takie plamy, których nie możemy sobie wybaczyć. Wywróciły nasze ambicje... pokazały prawdę o naszej słabości.

Jeśli tak to co miał powiedzieć Ojciec Karoliny, który właśnie tutaj  na skraju lasu zostawił swoją córkę z oprawcą...? Nie potrafił ochronić swojego dziecka. zawiódł jako facet, ojciec.  Dał ciała w najważniejszym momencie życia. Tak pewnie o sobie myślał wracając. To mówiły mu jego zranione uczucia, emocje, a tak naprawdę, mówił ten, kto ma do nich dostęp, a którego nie na darmo nazywają „Oskarżyciel” – szatan.  To on, nie Bóg nas oskarża, przypominając to, co kochający Ojciec już dawno przebaczył. Dajemy się wciągnąć w te oskarżenia. Jesteśmy bezlitośni dla siebie i innych, albo machamy ręką mówiąc – to nie warto się starać.

Bóg nas nie oskarża. On zawsze bierze nas w obronę...mówiąc: „W twoim upadku to ja poobijałem sobie kolana i powstałem tylko po to, byś ty wstał ze mną”.

Choćby wiec twój upadek był największy na świecie, a wszystko, łącznie z tobą samym groziłoby ci palcem, przewierć się przez to co wrzeszczy i sięgnij głębi, tam gdzie jesteś z nim sam na sam. Powiedz mu właśnie słowa z tej stacji: „Chronię się do Ciebie” – bo tylko tutaj jestem bezpieczny.    
.

Stacja IV – Pan mój los zabezpiecza

Ani to, ani żadne z wcześniejszych spotkań opisanych w ewangelii nie było dla Maryi proste. Żadne! Za każdym razem Bóg poddaje próbie jej kobiece, matczyne uczucia, Syn ją gasi (jak to dzisiaj mówią młodzi), odkleja od siebie, szorstko wychowuje – pyta: rozumiesz, ufasz, wierzysz? A ona za każdym razem chce się Go uczyć od nowa, choć jej kobiece emocje przebija kolejny miecz boleści.

A jakie było ostatnie spotkanie mamusi Karoliny, gdy wychodziła do kościoła, a jej nie pozwoliła pójść ze sobą? Co się działo w niej dowiedziała się że może właśnie przez nią jej córki już nie ma? Co by było, gdyby...?

Nie wiemy, tak samo jak nie wiemy co będzie z naszymi dziećmi, z naszymi rodzicami, z ukochaną dziewczyną, chłopakiem, żoną, mężem, z nami. Ile razy pokłóciliśmy się z kimś bliskim, i pozostaliśmy może nawet na długo w poczuciu że nas kompletnie nie rozumie? Czego było więcej... krzyku, ambicji, zaborczości czy miłości prawdziwej, co daje wolność?

Maryja usłyszała to od Jezusa w świątyni  gdy miał 12 lat: mama Karoliny zrozumiała to owego pamiętnego dnia, i musi to zrozumieć każda mama, córka i syn, każdy: Czemu mnie szukasz...powinienem być  bardziej w domu Ojca, jak twoim...nie należę do Ciebie, ale do Niego... To nie Ty ale to „Pan mój los zabezpiecza.”

 

Stacja V – Ty ścieżkę życia mi ukażesz

Nie chciał... bronił się... ale zmusili go...Obojętny człowiek idący swoją ścieżką zostaje zupełnie wciągnięty na inną, która odtąd staje się i jego własną... Zgadza się... choć pewnie daleki jest od zachwytu. Zgoda i działanie wbrew uczuciom, emocjom. Po prostu tak trzeba...I nagle ta niechciana ścieżka staje się najważniejszą ścieżką na świecie – tylko dlatego, że z Jezusem.

Zrobić coś co nie jest moje ....z musu...zdać się na to, że to nie ja, ale ktoś inny zaplanuje mi coś w życiu? Czy to coś w ogóle warte przed Bogiem?

Istotą jest zgoda...akceptacja woli. Na tym polega prawdziwe posłuszeństwo, na którym opiera się i kościół i  i wiara i chrześcijaństwo. Prawdziwa SZKOŁA SERCA

Tu w tym miejscu w tym lesie na tej ścieżce jest prawdziwa SZKOŁA SERCA. Wraz z uciekającą tędy przestraszoną Karoliną wytrwale powtarzać: „To Ty ścieżkę życia mi ukażesz”, choć jeszcze nie wiem jak będzie wiem, że mi ukażesz. Ty – Boże....

 

Stacja VI – Błogosławię Pana, Który dał mi rozsądek

Droga przez bagno. Biec lekko, tak by nie ugrzęznąć. Wcześniej 16 lat twardego rozsądnego chodzenia po ziemi... teraz... No właśnie w gdzie w tym wszystkim rozsądek... Po co tak biec...lepiej poddać się i za chwilę mieć spokój...przecież i tak nie ucieknę... może być tylko gorzej...przecież tyle dziewczyn przede mną....i jakoś żyją...

Niejedna współczesna dziewczyna powie: ja bym tak nie potrafiła, to nierozsądne! W końcu czy życie nie jest ważniejsze od cnoty?

A czy w takim razie rozsądna była święta Weronika, która złamała wszelkie zakazy i naraziła się by na chwilę ulżyć Jezusowej twarzy? Czy to nie było ckliwe....ale głupie?

To gra stara jak świat: a w niej szatan - figurant grający pozorami.... każde dobro wyśmieje, a pokusę spróbuje racjonalizować, aby wyglądała na mądrą, rozsądną, jedyną słuszną. Ale to pseudorozsądek bo jego punkt odniesienia nie jest w Bożej miłości i prawdzie, ale w moim targanym namiętnościami JA. To tak jakby liczyć wysokość wszystkich gór nie od poziomu morza, ale od poziomu kałuży, którą mam właśnie przed sobą.

Wraz z Weroniką i biegnącą lasem Karoliną...  „Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek”... Jego rozsądek...jego punkt widzenia... tylko ten rozsądek jest „rozsądny” naprawdę...

 

Stacja VII – Serce napomina mnie nawet nocą

Co się musiało stać w uczuciach i emocjach żołnierza biegnącego w tym miejscu za Karoliną, że zamienił to na taką decyzję woli... Bieg przez las trwał chwilę, był czas by ją zmienić... A jednak tego nie zrobił. A przecież też był dzieckiem Bożym! Ukochany synem Ojca! Nie na darmo mówi księga Mądrości: „Burza namiętności mąci prawy umysł...a psalmista, który w poprzedniej stacji błogosławił Boga za rozsądek teraz dopowiada: „Bo serce napomina mnie nawet nocą”.

Serce – uczucia... i ich upadek... zniewolenie, związanie... zawsze od tego się zaczyna. Ale moje uczucia to jeszcze nie Ja. Ja – jest o wiele głębiej, tam gdzie zły nie ma dostępu, bo jesteś Ty. Tam na głębi Ja zawsze mogę powiedzieć NIE! Czasem z zagryzionymi od walki zębami. Trzeba mieć tylko powód, dlaczego warto.

Ty jesteś Panie tym powodem. Ukochałeś mnie i chciałeś zbawić zanim jeszcze zacząłem myśleć, czuć. Byłbym szczęśliwy, nawet wtedy, gdybym umarł tuż po chrzcie, zanim jeszcze powstałaby chociaż jedna świadoma myśl o Tobie. Moje prawdziwe szczęście, moje zbawienie to obiektywny fakt, a nie chwilowy powiew uczuć. Dlatego gdy one upadają niech to co najważniejsze trwa..

Stacja VIII – Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy 

Płakały...tylko i aż. Były w tym szczere, ale nie potrafiły zrobić nic więcej. Płacz może jest i wzruszający, ale nic nie daje...zalewa oczy i nie pozwala widzieć ostro.

Karolino, Ty nie rozpaczałaś, choć może by wypadało... Bo wtedy nie mogłabyś być przytomna i biec.... Biegłaś w jednym kierunku... Nie skapitulowałaś. Nie straciłaś tego co powinnaś mieć przed oczami. Tego co wypisane na tej stacji: „Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy”.

My od tej stacji zboczyliśmy z Twojej drogi, aby było nam łatwiej, praktyczniej. Bo tam bagna, niebezpiecznie, a tu ładna ubita wygodna droga Ale podobnie mamy w naszym życiu. Obyśmy nigdy czy to przez nie do końca potrzebne łzy, czy wygodnictwo nie stracili Cię z oczu....

 

Stacja IX – Nic mnie nie zachwieje

Ostatni, upadek - najtrudniejszy upadek...bo ciężko powstać. Na czym on dzisiaj polega?

Z pojedynczego grzesznego czynu, można się podnieść względnie łatwo. To nie jest również upadek z dziedziny uczuć i emocji, uzależnień...bo tu, choć pewnie trudniej, też można się jakoś wyleczyć...

Najgorszym jest upadek w dziedzinie myśli, czyli kłamstwo po pozorami prawdy, które ogłupia. Za prawdę uznaję nie to co nią jest, ale co mi się podoba. Kłamstwo powtórzone 1000 razy przez media staje się prawdą. Kasię można nazwać Piotrem, bo tak się czuje i tak uważa. Poczęte dziecko jest dzieckiem, gdy go chcę. Niechciane jest tylko zlepkiem komórek... To tak jakby uznać, że dwa plus dwa nie musi być cztery... bo kto nam zabroni tak myśleć? To nic, że tak mówi matematyka i tak mówią fakty. Cóż - tym gorzej dla matematyki i tym gorzej dla faktów. Drzewa w tym lesie też mogłyby dzisiaj rosnąć korzeniami do góry... tak byłoby bardziej trendy.

Jak będzie wyglądał świat tysiąca takich różnych wykluczających się prawd.... Czyli świat, w którym jak się zdaje upadła ta jedna - ważna jednakowo dla wszystkich? Nawet jeśli upadła i leży przygnieciona krzyżem... to wstaje – jak Jezus z 3 upadku. Bo On jest tą prawdą. Prośmy go, abyśmy mieli na tyle siły by powstać z nim. I dzięki niemu powiedzieć od tej pory: „nic mną nie zachwieje”

 

Stacja X – Pan moim dziedzictwem 

Dlaczego Jezusa tuż przed ukrzyżowaniem dla większego cierpienia odarto z szat? I dlaczego w tym lesie Karolina broniła się przed tym samym? Czyż ciało nie jest na tyle piękne i „pociągające” by pokazać je publicznie? Czyż nagość nie jest super, trendy? Zwłaszcza dzisiaj.... To o co chodzi?

Szybko to zrozumiałby to każdy, nawet najbardziej unużany w pornografię, kto w kolejnym z filmów, jakimi się zwykle „nakręca” zobaczyłby swojego ukochanego syna lub córkę. Czułby się parszywie. „Każda inna dziewczyna tak, ale moja córka nie” – bo na córkę patrzy się inaczej...nie tylko zmysłami i emocjami. Patrzy się głębią ducha i widzi relację. Gdy nie ma relacji, gdy nie ma tego spojrzenia ducha, człowiek może być obiektem, zabawką, towarem, śmieciem – jak Karolina dla żołnierza.

A jak patrzy na nas Bóg? Mówi: „Jesteś piękny, wyjątkowa, bo Cię kocham”. Nawet jeśli świat krzyczy co innego i bardzo nas już poranił spróbujmy popatrzeć Bogu w oczy ta częścią nas, która buduje relacje. Odpowiedzmy mu tym co tu napisane: „Panie jesteś moim dziedzictwem” – czyli moim Ojcem... bo dziedzictwo to zawsze dar ojca dla dziecka... I to mi wystarczy do szczęściaI Ale każdy inny chłopak i dziewczyna też dziedziczy... Może wtedy tak samo będziemy umieli popatrzeć na drugiego, tym samym wzrokiem.

 

Stacja XI – Pan moim przeznaczeniem

Ostry zakręt na naszej drodze – czy czegoś nam nie przypomina? Ileż w życiu takich ostrych zakrętów już było, ale ile jeszcze będzie? Dotychczasowa prosta droga urywa się, nie da się żyć jak dotąd, trzeba poszukać nowej. Najczęściej wtedy, gdy wydarzy się jakieś ukrzyżowanie, przybicie do krzyża, do wózka, do takiej czy innej sytuacji, w której życie się wali, emocje szaleją.. a zły podpowiada w nich – to nie ma sensu! Biegnij na oślep i złam kark. Warto wtedy poszukać... Odwrócić wzrok i zobaczyć drogę, którą właśnie wytyczył.

Bo tak na chłopski rozum: Kiedy Jezus dokonał większego dzieła? Gdy działał, czynił cuda, czy wtedy gdy z bólu nie mógł ruszyć palcem? Z czego znana jest najbardziej Karolina – z bycia błyskotliwą katechetką i działaczką, czy z tego co dokonało się tutaj?

A Ja? Czy już wiem, która droga to ta najważniejsza? Jedno jest pewne: jeśli szukasz swojego życiowego przeznaczenia – to biorąc ten symboliczny zakręt przeczytaj hasło tej XI Stacji: „Pan Moim przeznaczeniem”. Tylko On.

 

Stacja XII – Ty jesteś Panem moim

Ktoś kiedyś porównał nasze życie do karety ciągniętej przez konie, powożonej przez woźnicę....Kareta to nasze życie, konie to uczucia, woźnica to rozum. Kareta jedzie gładko, gdy konie czyli uczucia, ciągną tam gdzie kieruje je rozum. Gorzej, gdy konie (uczucia) się spłoszą, zaczynają wierzgać, biec po swojemu, nie wiedząc kto jest ich Panem. Wtedy woźnica czyli rozum musi w trosce o karetę albo je zarznąć i sam swoimi siłami ciągnąć karetę, albo spróbować je opanować. Jak?

Jest na to jeden sposób. Trzeba je przyprowadzić na Golgotę i przywiązać do krzyża – bo tu jest dla nich najlepsza szkoła. Patrzcie! Wejdźcie w Jego uczucia... Żadnej radości, podniecenia, tylko ból i zawód, bo umiera za kogoś, kto stoi i na Niego pluje. Gdyby Jezus, tak jak my, pokierował się tylko uczuciami, zszedłby z krzyża i dał sobie z nami spokój. Ale wtedy to my stracilibyśmy szansę na szczęście.

Patrzmy na Niego... trwajmy w decyzji, i mówmy swoim emocjom: Jeszcze nie cierpicie jak ON. Boli go tak samo jak nas. Boli go przez nas. I przez nas, dla nas oddaje to co najcenniejsze...tylko wtedy na nowo uświadomimy sobie to o czym zapomnieliśmy: „To Tyś jest Panem moim”.. i to może być początek uzdrowienia...

 

Stacja XIII – Wieczna Rozkosz po Twojej Prawicy

Jaka rozkosz? Jaka rozkosz dźwigać trupa? Tym bardziej, gdy samo jego dotknięcie dla Józefa z Arymatei powodowało nieczystość. Jaka rozkosz iść na czyjś pogrzeb, zobaczyć, że wszystko wzięło w łeb, zobaczyć swoje martwe dziecko, stracone nadzieje, płakać......

Jezus ten cudowny mistrz i mocarz – teraz nieczysty pokrwawiony trup

Karolina – 16-letnia cudowna, obiecująca dziewczyna, o wielkim sercu – teraz pokrwawiona i zarąbana szablą ofiara jakich wiele

Uczucia na powierzchni życia mówią – całe to ich życie jak i moje – jest bez sensu.

Wiara i duch gdzieś z głębi odpowiada – właśnie to miało sens największy...

Dlatego całe życie trzeba wiercić głęboko. Tam zarzucać kotwicę, której nie wyrwie wiejący na powierzchni wiatr. To pozwoli się nam uśmiechnąć do Karoliny i do siebie, gdy za chwilę będziemy przechodzić obok miejsca jej śmierci i zabrać ten uśmiech ze sobą już na zawsze.

 

Stacja XIV – Błogosławieni czystego serca albowiem oni Boga oglądać będą .

Każda droga kiedyś się kończy. Krzyżowa – na IV stacji. Być może na tej, za sprawą Karoliny, przeżyliśmy coś wyjątkowego. Być może została nam chociaż jedna myśl, której nie chcemy pogrzebać po wyjściu z tego niezwykłego lasu. Czy da się to jakoś ubezpieczyć? Czy da się stąd wyjść i zostać jednocześnie?

Przeżyć coś – to stanowczo za mało... Wiemy już, że nasze uczucia są zmienne, raz przyjemne raz przykre, teraz takie za chwilę zupełnie inne, dlatego też nie są do końca dobre lub złe. Przed Bogiem liczą się twarde decyzje. Bóg jest konkretny. Ofiara jego Syna to konkret i wymaga konkretnej odpowiedzi -choć jednego dobrego postanowienia.

Warto odpowiedzieć im obojgu – Jezusowi i Karolinie. Przy ich wspólnym grobie, gdzie dzisiaj czekają na nas razem - żyjący. Grób Karoliny to w jej sanktuarium dzisiaj postawa Jezusowego ołtarza, na którym codziennie w jednym momencie Eucharystii dokonuje się na nowo cała Krzyżowa Droga – Jezusa, Karoliny i nasza....To to jest dopiero prawdziwa głębia, w której można odkryć swoją własną...


 

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.