Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Droga Krzyżowa - 18.05.2014

 

Rozważania drogi krzyżowej autorstwa ks. Artura Ważnego z dnia 18 maja 2014 roku oraz galeria zdjęć autorstwa pana Krzysztofa Łańki.

 

 

Droga Krzyżowa śladami błogosławionej Karoliny

Stacja I – „…zachowaj mnie, Boże…”

„Karolina chowa się za ojca osłaniającego ją przed żołnierzem, który dokonuje sądu nad niewinną Karoliną”

Dom rodzinny…Twój dom…Czy aby na pewno twój dom…Słowo Boże mówi: „Opuści człowiek ojca i matkę…”
A więc gdzie jest mój dom? Papież Benedykt XVI powie: „W sercu każdego człowieka jest pragnienie domu(…),którego nie trzeba będzie się wstydzić, który napełnia dumą i którego zgliszczy nigdy nie trzeba będzie opłakiwać…” Trudno wierzyć, że taki dom może powstać, skoro czasem czy nawet często zawodzą najbliżsi…Tak, jak zawiódł, w pewnym sensie, tato Karoliny…Może mógłby ją obronić? Ojciec Święty, Benedykt XVI, dopowie: „Niech was nie zniechęca widok domów, które runęły, pragnień, które obumarły…” Karolina miała takie nieobumarłe pragnienie…Mówiła: „Gdy dorosnę, poproszę tatusia, by wybudował mi maleńki domek z jednym oknem…” Nie miała wielkich oczekiwań wobec zewnętrznego domu, tu na ziemi… Pragnęła, by miał tylko jedno okno…Dom, choćby był bardzo skromny, a w nim – choćby nie było najlepszej atmosfery i pięknych relacji – jeśli tylko ma „jedno okno z widokiem na raj”, to taki dom już ma sens…Właśnie twój niebieski Ojciec, Karolino, zaprasza cię do swego domu…Już – jak przez okno – widać jego zarysy…Rozpoczyna się twoja krzyżowa droga do Domu Ojca…Do także twojego domu…

 

Stacja II – „…mówię do Pana…”

„Karolina przechodzi obok gruszy – jej ulubionego miejsca katechizacji dzieci”

Bardzo dużo mówienia dzisiaj…Tak wiele słów…Ile w tym moim mówieniu, w moich słowach  jest prawdy, dobra, piękna…? Ile w moim mówieniu, w moich rozmowach jest Boga? Ile mówienia do Niego? Ile mówienia o Nim? To była pasja życia Karoliny – mówić o swojej Miłości i mówić do Niej, mówić do swojego Boga…Co w sercu, to i na ustach…To pragnienie zakochanego serca - przebywać jak najczęściej  na rozmowie z tym, kogo się kocha…Nie wstydzić się swojej miłości…Opowiadać o swojej miłości z czułością, z dumą, z wypiekami na twarzy i błyszczącymi oczami…Nawet publicznie…Potrafisz stać z chłopakiem, potrafisz wystawać z dziewczyną  godzinami…Tak, żeby inni widzieli…Nie wstydzisz się nawet publicznie obściskiwać, chociaż taki rodzaj oznajmiania swoich uczuć nie jest dla publicznego widoku…Raczej jest przejawem niedojrzałości i ukrytego lęku przed utratą takiej relacji…Prawdziwa, dobra i piękna miłość nie krzyczy demonstracyjnie…Miłość prawdziwa mówi do swej miłości i mówi o niej do tych, którzy sami spragnieni są miłości i chcą o niej słuchać …Mówi przy każdej okazji…W domu, w szkole, na chodniku…Nawet pod gruszą…

 

 

 

Stacja III – „…chronię się do Ciebie…”

„Ojciec Karoliny upada na kolana przed żołnierzem i prosi, aby córka mogła powrócić do domu, a on pójdzie do lasu”

Przychodzi czas, kiedy trzeba opuścić dom rodzinny…To się zaczyna już wtedy, gdy dostrzegamy pierwszą niedoskonałość, pierwszą słabość, może nawet grzech naszych rodziców – matki, ojca…Okazuje się, że to bezpieczne schronienie, którym byli – jest bezpieczne tylko do pewnych granic…Już nie można budować swego życia do końca na ich autorytecie… Autorytet, to ktoś, kto pomaga mi wzrastać…W różnych dziedzinach mamy rosnąć i potrzebujemy w nich autorytetów…Trzeba ich więc szukać, uczyć się wybierać spośród licznych propozycji… Czasem możemy wybrać źle…Wtedy autorytet nie pomaga nam rosnąć, ale nas pomniejsza…Jeśli chodzi o sprawy zawodowe, doradztwo w różnych sprawach tego świata, szybko takie pseudoautorytety, które nas oszukują czy nie rozwijają, demaskujemy i odrzucamy…Gorzej jest jednak w dziedzinie życia duchowego, moralnego…Tutaj często dajemy się nabrać na wątpliwej jakości medialne autorytety, które są nam przedstawiane jako fachowcy od życia…Im gorsze życie moralne taki ktoś prowadzi, tym bardziej jest lansowany lub się lansuje na autorytet duchowy, czy na specjalistę od życia… Przychodzi więc czas, kiedy trzeba zmierzyć się z autorytetem rodziców i samemu zacząć wybierać autorytety, które mają mnie rozwijać prawdziwie…Trzeba uczyć się wybierać to, co najlepsze z życia rodziców…Tego, co złe czy raniące nie naśladować, ale odrzucić…Nie gorszyć się także słabością rodziców, ani ich nie oskarżać…Trzeba im przebaczyć i …schronić się do Boga…Tylko On pomaga nam wzrastać na miarę naszych pragnień… Aż do nieba…Tam, gdzie Karolina…

 

Stacja IV – „…Pan mój los zabezpiecza…”

„Karolina, wychodząc z domu, spogląda na obraz Matki Bożej”

Jeśli mamy więcej niż dolara na dzień do życia, to żyjemy dostatniej niż parę miliardów ludzi na świecie… Jeśli mamy konto w banku, to należymy do ekskluzywnej grupy kilku procent najbogatszych ludzi świata…Wciąż jednak szukamy okazji, by mieć więcej i bogaciej…By zabezpieczyć sobie teraźniejszość i przyszłość…To nie jest złe, dopóki nie staje się naiwnym pokładaniem nadziei w tym, co przemija…Dopóki wierzymy, że życie nasze nie kończy się na tym świecie…Ale przyjść może taki czas, kiedy ulegamy iluzji raju na ziemi… Kiedy naiwnie zaczynamy wierzyć obietnicom tych, którzy mówią, że każdy los wygrywa…Zwłaszcza ten, który na nich oddasz w różnorakich wyborach…Chrześcijanin  jednak to człowiek, który używa rozumu…Z korzystania z niego też będziemy sądzeni kiedyś…I wystarczy pomyśleć, by szybko się przekonać, że nie każdy los wygrywa… Tak jest tylko na charytatywnych piknikach…W życiu obietnice ludzkie są zawodne i także zwodzą …Często są bez pokrycia…Jeśli chcesz zbić pewny i ogromny - sięgający nieba - kapitał, to zacznij… „żyć na kredyt”…Tak jak Karolina…Ona „żyła na kredyt”…Wszystko pożyczała od Maryi…Cały kapitał życiowy z Niej czerpała…Tylko Matka Boga składa bowiem obietnice, na które jest zawsze pokrycie…Bo za Jej obietnicami stoi sam Bóg….Tylko Bóg jest w stanie zabezpieczyć każdy los…Także twój i mój los…Postaw więc swój życiowy los na Maryję…Ona gwarantuje wygraną…

 

Stacja V – „…Ty ścieżkę życia mi ukażesz…”

„Karolinę, walczącą z żołnierzem, obserwują ukryci w krzakach dwaj chłopcy”

Tyle różnorakich braków w naszym życiu…Brak poczucia wartości, poczucia bezpieczeństwa…Brak poczucia miłości…Jak wypełnić te braki? Jak zaspokoić głód miłości i znaczenia? Człowiek szuka różnych sposobów…Dziewczyna, której zwłaszcza ojciec nie zapewnił dostatecznej porcji uwagi i uczuć,  niejednokrotnie dowartościowuje się przez częste zmiany chłopaków, którym na coraz więcej pozwala…Zalękniona o swoją wartość, sprzedaje tanio swoją intymność, by tylko poczuć się - choć przez chwilę – że naprawdę  jest godną uwagi, kochaną, atrakcyjną i piękną …Często pozostaje jej gorzki smak wykorzystania i poczucia krzywdy…Bo ilości partnerów i intensywności uczuć nie da się przemienić na miłość prawdziwą…Chłopak, który nie otrzymał od swego ojca potrzebnej miary męskości i nie skosztował zdrowej rywalizacji oraz mobilizacji poprzez częste przebywanie z ojcem, będzie dowartościowywał się wulgarnością, brakiem kultury, brutalnością, przemocą, agresją i chamstwem…Przynajmniej będzie w centrum uwagi…Przynajmniej nie on będzie się bał, ale inni będą się go bać, a więc będzie coś znaczył…W gronie niektórych rówieśników taki styl może nawet trochę imponować i chwilowo dawać poczucie zaspokojenia deficytów naszego serca…Ale zarówno dziewczętom, jak i chłopcom tego typu zachowania nie pomogą ostatecznie odpowiedzieć na zapotrzebowanie naszej duszy, spragnionej prawdziwej miłości …Tak jak wystraszeni koledzy Karoliny, nie byli w stanie zachować się jak mężczyźni, widząc potrzebującą ich pomocy koleżankę…Bo się bali…Nie tędy droga…Nie przez hormonalne kryteria…Nie przez podwyższanie poziomu adrenaliny…To wszystko kryje za sobą lęk…A człowiek boi się, gdy nie czuje się kochany…”Ty ścieżkę życia mi ukażesz…” Życie, to chodzenie drogą, którą pokazuje Pan…A ta droga jest drogą miłości, chociaż jest krzyżową drogą…Drogą wysiłku i ograniczeń…Drogą stawiania sobie wymagań i granic…Kto idzie taką drogą musi być odważny…Taka droga nie jest dla przestraszonych…Każda inna jest ukrywaniem się w krzakach, chowaniem się w lęku, a więc nie prowadzi do życia…

 

Stacja VI – „…błogosławię Pana, który dał mi rozsądek…”

„Karolina ucieka, trzymając w ręce chustę, symbol niewinności”

Czasem trzeba uciec…Nie wierzyć własnym siłom…Uciec przed grzechem…Nie narażać się na grzech…Uniknąć okazji do grzechu…Sama dyskusja z pokusą już jest przegraną…Niszczy obraz dobrego Boga w nas…Jak dyskusja z pokusą szatana zniekształciła Ewie obraz Boga, którego znała przecież jako kochającego Ojca, który o wszystko się dla niej troszczy…Ewa ma do dyspozycji mnóstwo „drzew rajskich”….Wszystkie dla niej i dla kochanego Adama…Więcej – Bóg jest tak kochany, że ostrzegł pierwszych ludzi, że jedno drzewo jest niebezpieczne, żeby uważali…Taki obraz Boga Ewa nosi w sercu przed dyskusją z pokusą…Bóg jest dobry, kochający i jeszcze ostrzega przed niebezpieczeństwem…Wystarczy wejść w dyskusję z pokusą…I Bóg się zmienia? Nie, Bóg się nie zmienia…Zmienia się moje patrzenie na Niego…Nie widzę już wielkiego obdarowania mnie przez Boga, a zaczynam widzieć fałszywie, że Bóg czegoś mi zabrania…Zapominam, że zabrania dlatego, że mnie kocha i pragnie mojego dobra…Dlatego nie można naiwnie i lekkomyślnie narażać się na grzech…Święty Paweł powie: „Unikaj wszystkiego, co ma choćby pozór zła…”Co czytasz? Czego słuchasz? Co oglądasz? Czego smakujesz? Co wąchasz? Czego-kogo dotykasz? Kontroluj swoje zmysły…To także źródła pokus…Nie wszystko musisz oglądać, smakować, słuchać, dotykać…Chroń swoje serce przed zaśmiecaniem…Bóg dał ci rozsądek…Używaj rozumu…Pomyśl, zanim coś zrobisz…Karolina ucieka przed gwałtem…Przymuszona, sterroryzowana nie popełniłaby grzechu…Ona jednak wie, że dyskusja z grzechem jest niebezpieczna…Że z lęku o życie doczesne można zapomnieć o życiu, które się nie kończy i  wtedy łatwo zgodzić się na zło…Zaakceptować je…Z czasem nawet znaleźć w nim przyjemność…Użyć rozumu i  uciec przed grzechem – to jest dopiero odwaga…Nie używać rozumu, to narażać się na grzech i stawać się głupim…

Stacja VII – „…serce napomina mnie nawet nocą…”

„Karolina potyka się”

Sumienie…To wielki dar od Boga…To Jego głos w sercu człowieka…Mówi, co dobre jest, a co jest złe…Mówi tak przed grzechem i po grzechu…Mówi tak, gdy grzech już się stanie…Człowiek bowiem upada…Grzeszy…Słowo Boże mówi, że nawet sprawiedliwy siedem razy na dzień upada…Ale wtedy trzeba słuchać swego sumienia, które mówi: wstawaj…Upadłeś, ale wstawaj…To wielka sprawa: chcieć i umieć wstać po grzechu…Ale zdarzyć się może, że sumienie po grzechu nic nie czuje…Dla wielu dzisiaj nie istnieją już wyrzuty sumienia…Co to znaczy? To znaczy, że dzisiaj tak wiele sumień zachorowało…Nie rozpoznaje już, co jest dobre, a co złe…Nie nazywa grzechu grzechem, ale nawet grzech pochwala i grzechem się chlubi, choć wstydzić się powinno...Nie mobilizuje swoich  właścicieli do zmiany postępowania, do naprawienia popełnionego zła…Kiedy sumienie jest chore? Wtedy, kiedy trwając w grzechu, możesz spać spokojnie…Sumienie napomina bowiem grzesznika nawet nocą…Jeśli nie napomina, jeśli pomimo wielu grzechów i to nawet ciężkich, potrafisz spokojnie spać, to znaczy, że masz chore sumienie…Sumienie trzeba leczyć…Sumienie da się leczyć…Poprzez modlitwę, słuchanie Bożego Słowa oraz regularną spowiedź…O swoje sumienie dbała Karolina…Bo tylko zdrowe sumienie pozwala słyszeć Boga w codzienności ,tak blisko…Tak blisko, że bliżej już nie można…W sercu człowieka…

                                                                          

Stacja  VIII – „…zawsze stawiam sobie Pana przed oczy…”

„Karolina, walcząc, jedną ręką przysłania sobie oczy”

Kultura obrazu…Popkultura…To wszechobecny obraz rządzi dzisiaj ludzkimi duszami…Wszędzie wokół bilbordy, afisze, plakaty…Tyle zdeformowanych obrazów, kłamliwych i brzydkich…Serce i dusza człowieka są jak słup ogłoszeniowy – powyklejane tysiącami reklam… Jak więc uporządkować i oczyścić , oczy i duszę? Słowo Boże mówi, że oknem duszy są oczy…Trzeba zadbać o oczy…Zwłaszcza oczy serca…Trzeba „postawić sobie Pana przed oczy...” Trzeba zadbać o adorację…Skoro przez „okno duszy”, czyli nasze oczy, tak wiele obrazów szkodliwych i raniących przenika do naszego wnętrza, tak potrzeba „naświetlać” duszę obrazami uzdrawiającymi, leczącymi nasze serce…Adoracja…Jezus patrzy na mnie…Ja patrzę na Jezusa…Już samo to oczyszcza i uzdrawia…Rozpoczyna się od mówienia…Ale im więcej czasu spędzamy na adoracji, tym częściej do głosu dochodzą oczy…Patrzenie na Jezusa w Najświętszym Sakramencie…Patrzenie na Tego, który jest Obrazem Boga Niewidzialnego…To już wystarczy…Tak kiedyś poprosił apostoł Jezusa: „Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy…” Co w języku Ewangelii  znaczy „wystarczy”? „Wystarczy”, to znaczy „oddalić śmierć”, „przyjść z pomocą”, „ być szczęśliwym”… Czego więcej nam potrzeba, niż życia, pomocy i szczęścia? Jezus odpowiedział apostołowi: „Kto Mnie widzi, widzi i Ojca…” Tak więc to patrzenie na Jezusa jest źródłem życia, mocy i szczęścia…Karolina ręką przysłoniła sobie oczy, walcząc z przemocą…Dzisiaj walcząc z agresją i przemocą obrazów, które ranią i deformują naszą duszę, musimy przysłaniać sobie oczy…Musimy ograniczyć nasze patrzenie na obrazkową kulturę i znaleźć czas na adorację… Musimy często  „stawiać sobie Jezusa przed oczy”…

 

Stacja IX – „…nic mną nie zachwieje…”

„Uciekającej Karolinie żołnierz zadaje ranę w głowę”

Czy walczyłeś kiedyś z grzechem aż do rozlewu krwi? Pewnie nie…”Lepiej umrzeć niż zgrzeszyć…” Może te słowa pobrzmiewały w głowie Karoliny, kiedy uciekała przed oprawcą…Uczestniczyła bowiem, w czasie poprzedzającym jej śmierć,  w nowennie przed świętem Świętego Stanisława Kostki…Ten młody polski jezuita często tak właśnie powtarzał: „Lepiej umrzeć niż zgrzeszyć…”Z pewnością prowadzący nowennę kapłan musiał do tych słów nawiązywać…Może wtedy te słowa jak refren powtarzała w sercu Karolina…”Lepiej umrzeć niż zgrzeszyć…”Może nawet właśnie one bezpośrednio dały Karolinie odwagę i siłę, by się nie zachwiać…Dzisiaj największym nieszczęściem dla świata jest cierpienie i śmierć…Owszem, to jest nieszczęście, ale nie największe…Największym nieszczęściem człowieka był, jest i będzie…grzech! Nie ma większego nieszczęścia niż zgrzeszyć, obrazić Boga i tym samym stracić życie wieczne…Nie ma większego nieszczęścia…Dzisiaj świat mówi inaczej…Jak zwykle wszystko przekręca…”Lepiej zgrzeszyć niż cierpieć, lepiej zgrzeszyć niż umrzeć…”Ponieważ dzisiaj człowiek za wszelką cenę chce unikać cierpienia, dlatego zgadza się także, by ceną za unikniecie cierpienia był także grzech…Także za cenę grzechu chcemy uciec przed śmiercią…Paradoks jest taki, że taka filozofia życia i praktyka pomagają tylko na chwilę…Wcześniej czy później, grzech zawsze rodzi cierpienie i śmierć…Tak nas uczy życie, a jeszcze bardziej Słowo Boże, które mówi, że „zapłatą za grzech jest śmierć…”  Karolina powtarza za tysiącami świętych: „Lepiej cierpieć niż zgrzeszyć…lepiej umrzeć niż zgrzeszyć…”Bo człowiekiem nie zachwieje ani cierpienie, ani śmierć, ani prześladowanie, ani nagość…Człowiekiem może zachwiać tylko grzech…

 

Stacja X – „…Pan moim dziedzictwem…”

„Karolina gubi kurtkę, uciekając przed żołnierzem”

W obronie czystości ucieka…Karolina pozbywa się rzeczy materialnych, by tylko nie stracić wartości duchowych…Ucieka i traci rzeczy materialne, by zachować swoją dziewczęcą godność…A jak jest dzisiaj? Czy dziewczyna ucieka, kiedy widzi chłopaka, który niedwuznacznie daje jej do zrozumienia, o co mu chodzi? Często wchodzi do takiej gry, by zakosztować wątpliwej jakości wrażeń, by może poczuć się  przez jakiś czas zdobywaną i atrakcyjną… A chłopak , czy ucieka, kiedy żałosna, spragniona uczuć albo wyrachowana dziewczyna kokietuje go, kusi i prowokuje wyglądem i słowami? Często bezmyślnie ulega swoim instynktom, stając się dostarczycielem upragnionych korzyści materialnych czy może obiektem zemsty kobiety, upokarzanej przez swego ojca lub innych mężczyzn…A może jesteś sama jedną z tych, które – by zdobyć materialne rzeczy, finanse na studia, ciuchy, kosmetyki, gadżety – sprzedają swoją czystość? A może sam jesteś, uzależnionym od pornografii czy innych seksualnych nadużyć,  mimowolnym i nieświadomym klientem wielkich korporacji, które czerpią korzyści z twojego grzechu, trzymając cię na łańcuchu nałogów…Może trzeba coś zgubić, aby odzyskać wolność… Może trzeba coś stracić, aby wreszcie ocalić spokój serca…Może warto zadowolić się w końcu mniejszej klasy gadżetem…Może trzeba przestać  spotykać się z niektórymi ludźmi, bo przecież nie przyjaciółmi…Może trzeba po prostu wyrzucić komputer…Może trzeba aż tak…Spróbuj…

 

 

Stacja XI – „…Pan moim przeznaczeniem…”

„Karolina broni się przed ciosami zadawanymi przez żołnierza”

Śmieją się dziś w katolickiej Polsce z tych, którzy wierzą na serio…Ci, którzy udają wierzących, mają spokój…To tak, jak ze skarbem…Fałszywego skarbu nikt nie tknie…Prawdziwy skarb będzie kopany, wykopywany…Tak więc, pokazują cię palcami, że chodzisz w niedzielę i święta na Eucharystię? Omijają cię w towarzystwie koleżeńskim, bo nawet się spowiadasz i w piątek jesteś wyrzutem sumienia, bo nie jadasz mięsa i nie tańczysz? Masz trudności ze znalezieniem pracy, bo bronisz wartości ewangelicznych i uważasz, że małżeństwo to sakramentalny związek kobiety i mężczyzny? Jeśli tak, to dziękuj Bogu…Dziś i zawsze dziękuj…Szczęśliwi ,którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości…Szczęśliwi, którzy cierpią ze względu na Jezusa…Za wierność  Jezusowi…Nie ma większej wolności i szczęścia, niż cierpieć dla swej miłości…Dla swego przeznaczenia…Żałosne by było takie zachowanie, gdyby przeznaczeniem człowieka była tylko ta ziemia…Żałosny byłby człowiek, który odmawiałby sobie tak zwanej przyjemności z grzeszenia, gdyby był przekonany, że życie kończy się tu na ziemi…Tymczasem, jeśli jestem przekonany, że moim przeznaczeniem jest Pan, to wszystko inne, co temu przeznaczeniu nie służy, jest żałosne i niewarte  zachodu…Dlatego znajdziesz siłę by się bronić przed złym słowem, przed szyderczym śmiechem, przed żałosną kpiną czy jadowitą ironią…Skoro słaba, wątła dziewczyna potrafiła się bronić przed agresją silnego żołnierza…I chociaż zginęła, to jednak zwyciężyła…Tak i ty, dasz radę się przeciwstawić, odnajdziesz siły, by sprostać w walce o twoje przeznaczenie…Jeśli tym przeznaczeniem jest rzeczywiście Pan…Tym bardziej dasz radę, że jeszcze u nas nie żąda się świadectwa krwi…Tymczasem  jeszcze nie…

 

Stacja XII – „…Tyś jest Panem moim…”

„Karolina otrzymuje śmiertelną ranę”

Jezus jest Panem! To bardzo ważna deklaracja… Wiara to nie jest to, co się czuje…Wiara to jest to, co się deklaruje, wybiera, postanawia i wykonuje…Jezus jest moim Panem…To trzeba ogłosić, zamanifestować, wyznać ustami…Ale to nie wystarczy…Trzeba tez uwierzyć w sercu…Wielu dziś mówi: wierzę…Wielu dziś przyznaje się do jakiegoś  związku z Jezusem…To jest wygodne…Nie trzeba sobie wymyślać odpowiedzi na podstawowe, życiowe pytania: skąd jestem, po co żyję…Ogólny zarys już mam, kiedy mówię: jestem katolikiem…Ale nie ten, który mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Jezusa…Wejdą tam ci, którzy wypełniają Jego wolę, praktykują Jego wolę…”Jestem wierzący, ale niepraktykujący” – taka rzeczywistość jest nie do pogodzenia…To tak, jakby alkoholik powiedział – jestem abstynentem, tylko niepraktykującym…Takie porównanie może akurat wywołać uśmiech…Ale jest inne, też prawdziwe, które musi zastanowić, a nawet wstrząsnąć…Słowo Boże nas poucza, że i szatan jest wierzący, ale… niepraktykujący…On wierzy  w Jezusa, ale nigdy nie będzie Go czcił, oddawał Mu pokłonu, nigdy nie będzie Mu służył…Szatan nigdy nie powie – „Ty, Jezu, jesteś moim Panem…” Śmiertelna rana otrzymana przez Karolinę jest jej radykalną odpowiedzią daną Jezusowi – jesteś moim Panem…Aż po śmierć…”Jezus jest moim Panem” – co to znaczy? To znaczy oddawać codziennie na własność Jezusowi moje życie…Niekoniecznie przez śmierć, jak Karolina…Ale na pewno aż do śmierci…

 

Stacja XIII – „…wieczna rozkosz po Twojej prawicy…”

„Karolina porzucona wśród lasu rudziańskiego”

Stoisz gdzieś w szeregu innych…Niekoniecznie w pierwszym szeregu…Jak Karolina na zdjęciu…Może inni cię zasłaniają, wychodzą do przodu...Czy to jest twoje miejsce w życiu, to które teraz zajmujesz? Czy wiesz, dokąd iść? Czy w ogóle szukasz drogi i miejsca w swoim życiu, swojego powołania, misji do wykonania? Co robić? Kim zostać? Trudno znaleźć dziś odpowiedź…Coraz trudniej…Świat nie zachęca do takich wyborów…Na stałe, na całe życie, do końca…Świat jest dziś jak nastolatek – jedną wielką zmianą…Nic nie może być na stałe…Trzeba wciąż zmieniać i na nowo wybierać: gadżety, modele, akcesoria, kosmetyki, ubiory, samochody, domy… Można zmieniać i wybierać sobie ludzi: męża, żonę, męża na żonę, żonę na męża…Można sobie zmieniać przyjaciół…Można nawet wybierać sobie dzieci – to, a tamte sobie zamrozimy…Można też ustalić sobie albo starym rodzicom godzinę odejścia z tego świata…Szaleństwo dzisiejszej cywilizacji i jej głupota jest dla nas wyzwaniem…Jezus mówił i mówi do Ojca, prosząc za swoich uczniów, a więc i za nas: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego…” To jest nasze podstawowe powołanie…Nie mamy uciekać z tego świata, obrażać się na niego, gorszyć się nim…Mamy iść na cały świat i głosić Ewangelię… Cały świat, a więc także, a może przede wszystkim, ten pogubiony, ciągle wszystko kwestionujący, nie uznający trwałych i niezmiennych wartości…Jezus mówi: „Nie bój się, idź…Ja będę z tobą…Tak naprawdę, to Ja sam będę wszystko czynił, ale potrzebuje ciebie po Mojej prawicy…”Jezus każdemu wyznacza w tym świecie misję do wykonania…Bo Bóg umiłował ten świat…Ten grzeszny świat…I chce go napełnić swoją miłością…Potrzebuje do tego odpowiednich naczyń…By z nich wylewać tę miłość obficie…Karolina porzucona w lesie, jak naczynie, które już wykonało swoją rolę, spełniło swoje przeznaczenie… Z którego do końca wylała się miłość do Jezusa i świata…To porzucone ciało Karoliny mówi: wykonało się…Teraz usiądę sobie po prawicy Boga…Już na wieki…

 

Stacja XIV – „…Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą…”

Błogosławieństwa są opisem Twarzy Jezusa…Tak często powtarzał błogosławiony Jan Paweł II…Są jakby fotografią Jezusa…Jako chrześcijanin mam się stawać na wzór obrazu Jezusa…Tak więc błogosławieństwa mają być także opisem mojej twarzy…Bądź wolny od żądzy posiadania…Umiej płakać na swoim grzechem i grzechem bliźniego…Nie uciekaj się do przemocy…Wprowadzaj ład i porządek…Podnoś i wspieraj drugiego…Wnoś tam, gdzie wejdziesz, pokój i harmonię…Bądź wytrwały…Dbaj o czyste sumienie…Nie zgadzaj się na grzech, nawet najmniejszy, nawet gdyby to bolało…Że to niepopularne dzisiaj, że to nie jest skuteczne, że to nie działa? Dzisiaj, pozornie, może tak…Może też i jutro, i nawet pojutrze…Może nawet za dziesięć lat…Nie od razu…Ale błogosławieństwa są stuprocentowo skuteczne na wieki…Bo tu chodzi o wieczność…Takie są pragnienia i aspiracje chrześcijanina! Tu chodzi o wieczność…To nie znaczy, że bycie szczęśliwym jest niemożliwe już tu na ziemi…Jest możliwe…Jezus mówi, głosząc błogosławieństwa – „Szczęśliwi jesteście…”Używa więc czasu teraźniejszego…Szczęśliwi jesteście, gdy w tym wszystkim, co was spotyka, odnajdujecie Mnie…Moją obecność, moje oblicze…Tak…Jestem szczęśliwy już teraz, gdy potrafię w mojej codzienności odnajdywać obecność Jezusa…Pięknie to wyrazi i niejako uzupełni słowa Jana Pawła II, jego następca, Benedykt XVI: „Szczęście ma imię i oblicze – Jezus Chrystus…”Można więc być szczęśliwym już tu na ziemi, kiedy mogę – pośród mojej codzienności  -  wpatrywać się  w Oblicze Jezusa i wypowiadać Jego Imię…Czyli, kiedy doświadczam w każdej chwili Jego obecności, miłości i wsparcia…Wiemy jednak, że nasz grzech i grzech innych, wciąż - jak powie prorok Izajasz  -zasłaniają oblicze Boga…Szczęście na ziemi jest więc utracalne i wciąż jest ono przed nami…Żeby jednak szczęście osiągnąć na wieki, jak Karolina, potrzebujemy wciąż przeglądać się w zwierciadle błogosławieństw Jezusa…Potrzebujemy wciąż poprawiać duchowy wygląd…Nawet jeśli będziemy odnajdywać zmarszczki czy blizny, Jezus swoją łaską potrafi nas tak przemienić, abyśmy stanęli przed Jego Ojcem „piękni i nieskalani”…Boża łaska to najlepszy kosmetyk…

 

 

 

know this timepiece at is very, versions, the crown features a mirrored PP marking, to feel it, iron blue, from celebrity mentalist Charlie Sheen to Robert Downey Junior. But of all the famous owners of Pateks, minutes, however they are accepting pre-orders on their website. rolex replica We had the chance to get an early look at their new watches (and we liked it!) Website does not even look that bad and has good and bad replicas that look like any other website. Various photos of origin is a red flag, escape wheel and pallet fork hours.

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.