Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Droga krzyżowa z Karoliną- Zjazd Radłowian 18 czerwca 2014

Rozważania drogi krzyżowej autorstwa pana Józefa Trytka z dnia 18 maja 2014 roku oraz zdjęcia.

Wstęp

Jak co miesiąc wyruszamy na szlak męczeństwa Błogosławionej Karoliny i jak co miesiąc przynosimy ze sobą nasze prośby osobiste               i wspólnotowe. W dniu dzisiejszym w sposób szczególny pragniemy przemyśleć i przemodlić nasze doświadczenie wspólnoty rozumianej jako związek z ziemią rodzinną naszych przodków, jej dziedzictwem materialnym i duchowym.  Organizatorzy I –go Światowego Zjazdu Radłowian zdecydowali się rozpocząć uroczystość u Karoliny. To bardzo dobra decyzja. Błogosławiona Karolina Kózka córa Radłowskiej Ziemi poprowadzi nas swym męczeńskim szlakiem, po to, aby ukazać całe to dziedzictwo któremu na imię Ojczyzna – Nasza Mała Radłowska Ojczyzna.     

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

STACJA I    „Zachowaj mnie, Boże” Dziedzictwo Chrystusowego Krzyża

Korzenie wiary naszych przodków sięgają bardzo głęboko. Trudno nawet w przybliżeniu ustalić datę, kiedy ludzie zamieszkujący te tereny usłyszeli po raz pierwszy Dobrą Nowinę i uwierzyli w Jezusa Chrystusa. Najprawdopodobniej nie był to pojedynczy akt, ale cały proces wychodzenia z pogaństwa. Już w wieku IX za sprawą św. Metodego rozpoczęła się chrystianizacja państwa Wiślan, a więc              i dawnych mieszkańców dorzecza Wisły i Dunajca. Jak wiadomo państwo Wiślan zostało podbite przez Świętopełka i przyłączone do księstwa Wielkomorawskiego. Ośrodkiem chrystianizacji stało się wtedy biskupstwo morawskie. Dopiero od roku 1000 ziemia radłowska znalazła się w obrębie biskupstwa krakowskiego. Parafia w Radłowie powstała w roku 1084 czyli 5 lat po męczeńskiej śmierci św. Stanisława ze Szczepanowa. Niedługo potem Radłów wraz z przyległą doń puszczą stał się własnością biskupów krakowskich. Przez szereg stuleci, bo aż do I rozbioru Polski, Radłów wraz przyległym kluczem wiosek znajdował się pod kuratelą biskupów krakowskich, z czasem powstał tu pałac biskupów- rodzaj letniej rezydencji, co miało niebagatelny wpływ na kształtowanie wiary i duchowości parafian. Błogosławiona Karolina porównywana bywa do pięknego kwiatu, który wyrósł na żyznej glebie wiary. Wiara ta to dziedzictwo wielu przeszłych pokoleń. Karolina wyruszając z domu w owym pamiętnym dniu 18 listopada 1914 miała świadomość, że ciąży na niej odpowiedzialność za przechowanie w sobie depozytu wiary odziedziczonej od ojców i dziadów. Jak na swój wiek i swoje wyksztalcenie znała bardzo dobrze historię Polski, historię Polskiego Kościoła i żywoty Świętych. Wiedziała dobrze kim jest i jaka odpowiedzialność na niej spoczywa jak córce, parafiance i Polce.  Niechaj taka świadomość i nam towarzyszy nie tyko w drodze na Wał-Rudzkiej Golgocie, ale  w każdym dniu życia . 

STACJA II
„Mówię do Pana”

Druga stacja drogi krzyżowej umiejscowiona jest obok starej gruszy, pod którą Karolina uczyła  dzieci katechizmu. Ta prosta wiejska dziewczyna była nauczycielką, pomimo   wszystkich ograniczeń jakie sprawiał jej młody wiek i brak stosownego wykształcenia, chciała i potrafiła nauczać innych.  Bardzo sumiennie wypełniała przyjęty na siebie obowiązek edukacji religijnej młodszych od siebie dzieci. To zajęcie sprawiało jej dużą radość, bowiem pragnęła szczerze dzielić się z innymi tym co samą posiadała. Krocząc z  Błogosławioną Karoliną po drodze jej męczeństwa skierujmy swoje myśli w stronę wszystkich tych którzy na przestrzeni minionych wieków podjęli trud zdobywania wiedzy i dzielenia się tą wiedzą z innymi. Jeżeli dziś mieszkańcy ziemi radłowskiej mogą być dumni z faktu, że kilkunastu jej synów sięgnęło po tytuły profesorskie najznakomitszych Uniwersytetów i Akademii to z całą pewnością dlatego, że mądrość i chęć zdobywania wiedzy kroczyła w orszaku przeszłych pokoleń. Od początków Akademii  Krakowskiej, kiedy to w roku 1400 w poczet pierwszych krakowskich żaków wpisał się Maciej z Radłowa poprzez kolejne lata,  aż do wieku dziewiętnastego, gdy szeregi Krakowskiego Uniwersytetu przekroczyły nogi chłopskich dzieci, w tym Franciszka Habury z Woli Radłowskiej. Błogosławiona Karolino, córo tej ziemi, która potrafiłaś prostotę serca łączyć z mądrością życia,  bądź nam  drogowskazem        i gorliwą nauczycielką życia. Prosimy Cię o to  strofami wiersza- litanii:  

Którą z dróg wybrać, aby dojść do celu?

Jezu mój mistrzu i nauczycielu

Ty mnie poprowadź, jesteś moim Bogiem

Troskliwym Ojcem, Boskim Pedagogiem

 

Gorliwie wiejskie dzieci nauczała

W polu pod gruszą lub u wuja w domu

Przekazać wiedzę wspaniale umiała

Bez wyższych studiów, kursów i dyplomu

 

Spraw byśmy wiedzę poznawali wszelką  

Ciesząc się  Ducha Świętego  Darami

Gorliwą  jesteś wszak  nauczycielką

Módl się za nami

    

STACJA III
„Chronię się do Ciebie”

U wrót lasu stoi stacja drogi krzyżowej upamiętniająca bolesne rozstanie Karoliny z ojcem. Bolesne w dwójnasób, bo traumatyczne dla ojca i  tragiczne w skutkach dla córki.

Ta stacja drogi krzyżowej stawia przed nami trudne pytanie o granicę odwagi  i tchórzostwa, granicę rozsądku i lekkomyślności; wreszcie pytanie o to czy można wybierać mniejsze zło. Ojciec Karoliny, który po jej uprowadzeniu przez rosyjskiego żołnierza szedł za córką aż do lasu, w tym miejscu sterroryzowany przez żołdaka wraca ze łzami przerażenia do swojej chaty. Czy zawiódł jako ojciec, zostawiając córkę, czy może wrócił do domu aby chronić pozostałe dzieci? Czy mógł dokonać takiego wyboru? Na ile jego decyzja była podyktowana wolną wolą,  a na ile była zdeterminowana jego pozycja społeczną i rodzinną? Jednym słowem czy czuł się chłopem wolnym, gospodarzem, czy raczej w sensie mentalnym był jeszcze chłopem pańszczyźnianym, parobkiem, który ma słuchać i robić co każe pan. Radłowska ziemia usłana mogiłami żołnierzy z wielu wojen kryje w sobie szczątki tych którzy nierzadko w brew rozsądkowi i logice szli na pewną śmierć, aby bronić skrawka polskiej ziemi. Mieli rodziny, byli bardzo potrzebni bliskim, a jednak  wybierali śmierć w imię wypełnienia żołnierskiej powinności i słów przysięgi. Taką bezkompromisowa postawę przyjęła również Karolina, która wolała śmierć niż wstyd i upokorzenie. Ta stacja drogi męczeństwa Karoliny każe nam spoglądnąć w głąb siebie, i zapytać o nasze  życiowe decyzje; na ile były one przejawem odwagi, a na ile tchórzostwa.

Błogosławiona Karolino świeć nam przykładem swego męstwa!  

 

 

STACJA IV
„Pan mój los zabezpiecza”

Przy czwartej stacji leśnej Golgoty kierujemy swoje myśli w stronę matki zarówno tej ziemskiej jak i tej Niebiańskiej. Tak jak Karolina, która uprowadzona z domu przez rosyjskiego żołdaka spojrzała na  obraz Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, aby niejako zabrać go ze sobą, tak i my miejmy stale przed oczyma to co dla nas najświętsze. W ostatnim dniu swojego życia Karolina kierowana przeczuciem, że coś strasznego może ją spotkać, chciała iść ze swoją matką i siostrą do kościoła, aby dokończyć rozpoczętą Nowennę do Św. Stanisława Kostki, ale matka jej tego zabroniła. Była dobrym i posłusznym dzieckiem dlatego nie przeciwstawiła się woli swojej matki. Patrząc po ludzku na to zdarzenie można powiedzieć, że postąpiła nierozsądnie; zaufała matce i to ją zgubiło, gdyby bowiem postawiła na swoim, najprawdopodobniej ocaliła by w tym dniu życie. Patrząc jednak na zdarzenie oczyma wiary widzimy całkiem coś innego, Chrystus też przecież mógł ocalić życie, prokurator Piłat chciał mu wyraźnie w tym dopomóc, ale nie o zachowanie życia Jezusowi przecież chodziło. Podobnie śmierć Karoliny nie była dla niej kresem, ale początkiem drogi do ziemskiej i niebieskiej chwały. Ta stacja drogi krzyżowej uczy nas patrzenia na nasze życie osobiste ale i życie wspólnotowe  w szerszym kontekście, nie tylko przez pryzmat dnia dzisiejszego, ale również w dalszej perspektywie, a nawet w perspektywie wieczności.  Bo przecież tak naprawdę „Pan nasz los zabezpiecza” miejmy tego świadomość i Jemu zaufajmy.

 

         

 

STACJA V
„Ty ścieżkę życia mi ukażesz”

Pieśń

 Ludzie emigrowali od zawsze. Porzucali rodzinny dom i wyruszali w nieznane. Wyjeżdżali za chlebem, uciekali przed wojną, pomorem, nieszczęściem albo szukali nowych doświadczeń, przygód. Zjawisko emigracji ma swoją dynamikę, raz słabnie, innym razem wzrasta falą. W czasach Karoliny, podobnie jak i dzisiaj, bardzo wielu młodych ludzi emigrowało do Niemiec, Francji, Dani oraz do USA. Karolinie kilka razy proponowano wyjazd z rodzinnej wioski za granicę, ale wszystkie te propozycje odrzuciła. Czuła się dobrze u siebie i nie przeszkadzał jej niedostatek, wcale nie pragnęła radykalnych zmian wolała zmieniać na lepsze rzeczywistość, która ją otaczała, niż szukać lepszego życia zaprogramowanego przez innych. Emigracja sama w sobie nie jest niczym złym, chociaż kryje  wiele niebezpieczeństw, najgroźniejszy z nich jest wykorzenienie, zerwanie więzi duchowych ze starą ojczyzną przy jednoczesnej alienacji w nowym środowisku. Wtedy emigrant staje się tułaczem, kimś bardzo samotnym i nieszczęśliwym. Od końca dziewiętnastego  wieku Radłowianie emigrowali, najczęściej wracali, z pieniędzmi, bogatsi także o nowe doświadczenia, ale byli tacy którzy znajdowali nową Ziemię Obiecaną. Po wszystkich kontynentach rozsiani są nasi rodacy od śniegów Kamczatki przez  obie Ameryki, Afrykę, aż po Australię i Oceanię. Wielu z  nich bardzo interesuje się wszystkim tym co dzieje się w Radłowie, są dumni z naszych sukcesów i cierpią z powodu naszych porażek i klęsk. To z myślą o nich  zorganizowano światowy zjazd z Radłowian. Trzeba,  wędrować w górę rzeki, aby dojść do źródła , pisał Jan Paweł II - poeta. Tym źródłem dla nas jest pierwotna czystość, świętość, dlatego przychodzimy do Karoliny jak do źródła, aby odnowić nasze życie.     

STACJA VI
„Błogosławię Pana, który dał mi rozsądek”

Ostanie chwile życia Karoliny, to doświadczenie męki Chrystusa, oczywiście nie w wymiarze cierpienia fizycznego jakie znosił nasz Zbawiciel, bo tu szukanie analogi byłoby nadużyciem, ale w wymiarze osamotnienia. Odrzucony przez ludzi,  opuszczony przez najbliższych uczniów, mąż boleści szedł na zatracenie zupełnie sam. Karolina również opuszczona przez Ojca, niezrozumiana przez Matkę, zostawiona na pastwę losu przez kolegów ukrytych w zaroślach musiała pokonać w sobie lęk w okolicznościach zupełnego osamotnienia. Siłę, aby pokonać własny lęk czerpała z Chrystusowego Krzyża. Jaka płynie stąd dla nas nauka? To, że przynależymy do jakiejś wspólnoty- religijnej czy terytorialnej wcale nie gwarantuje nam poczucia większego bezpieczeństwa, nie chroni nas przed odrzuceniem, obojętnością innych, osamotnieniem. Odmieniane do niedawna przez wszystkie przypadki słowo SOLIDARNOŚĆ straciło dawną moc, wyblakło na sztandarach. Dziś, może bardziej iż kiedykolwiek przyszło nam żyć w czasach, gdy w chwilach próby skazani jesteśmy tylko na samych siebie. W obliczu nagłej choroby, utraty pracy, nieszczęśliwego wypadku, trafiamy na mur obojętności ludzi i   instytucji.  Jeżeli nie mamy w sobie siły, którą daje krzyż Chrystusa- giniemy. Dziś w Polsce rok rocznie więcej ludzi popełnia samobójstwo  niż ginie w wypadkach samochodowych i katastrofach komunikacyjnych. Nie trzeba nawet eutanazji sami doprowadzeni do ostateczności odbieramy sobie życie. Dotyczy to ludzi różnych stanów zawodów i profesji, niestety także księży.  Karolina uczy nas że należy walczyć do końca, mimo wszystkich przeciwności, pomimo opuszczenia i osamotnienia nie wolno nam się poddawać. Karolina uczy nas również, że nie możemy żyć tylko dla siebie, jesteśmy odpowiedzialni również za naszych bliskich, za naszych sąsiadów, współmieszkańców naszej wioski, za kolegów w pracy, pracowników nam podległych. Jednym słowem za wspólnotę do której przynależymy. Tym bardziej jeśli pełnimy jakąś funkcje publiczną, odpowiedzialność nasza jest tym większa, im większe mamy możliwości pomagania innym tym bardziej powinniśmy się angażować w sprawy społeczne i obywatelskie.               

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

STACJA VII
„Serce napomina mnie nawet nocą”

W materiale dowodowym zgromadzonym dla potrzeb procesu beatyfikacji zgromadzono wiele faktów, niekiedy epizodów z życia Karoliny. Wszystkie one są bardzo ważne, bo przybliżają nam postać Błogosławionej, jej cechy charakteru, osobowość, wrażliwość. W jednym z takich „obrazów” z życia Karoliny pojawia się postać Żyda. Wiemy, że nazywał się Lowek i mieszkał w Wał-Rudzie miał żonę i tylko jedna córkę Chaję, trudnił się handlem. Był ponoć bardzo biedny. Razu pewnego Jan Kózka- ojciec Karoliny, owemu Lowkowi zawiózł cielaka do rzeźni w Radłowie. Karolina uprosiła wtedy ojca, aby nie brał zapłaty od Żyda, a  na matce wymogła, aby dała mu chleba. Wzruszony, Żyd dziękował Karolinie za dobre serce polecając ją Bogu  słowami jakie Bóg wypowiedział do Abrahama – „Ja jestem obrońcą twoim i zapłatą  twą zbytnie wielką”.  Opis tego zdarzenia ukazuje nam Karolinę, jako osobę miłosierną, ale również otwarta na innych, bez uprzedzeń kulturowych czy też religijnych. W ten oto sposób wędrując z Karoliną po ścieżkach jej życia, docieramy do  Radłowian wyznania Mojżeszowego, których już nie ma wśród nas, ale którzy kiedyś tu żyli, pracowali, tworzyli społeczność, kulturę i którym winniśmy pamięć. Żydzi w Radłowie pojawili się stosunkowo późno, dopóki bowiem klucz radłowski był w posiadaniu biskupów krakowskich obowiązywał tu zakaz osiedlania się Żydów. Dopiero po I rozbiorze Polski wraz z aneksją dóbr biskupów przez rząd austriacki zakaz ów przestał obowiązywać i Żydzi zaczęli się osiedlać; nasamprzód w samym Radłowie, a pod koniec XIX także w okolicznych wioskach. Trudnili się przede wszystkim handlem i rzemiosłem, chociaż w były też rodziny żydowskie pracujące na roli. Stanowili społeczność zamkniętą kulturowo i religijnie nie mniej jednak nawiązywali liczne relacje z innymi mieszkańcami Ziemi Radłowskiej. Przytoczony obrazek z życia Karoliny łamie stereotypy dotyczące relacji z Polaków z Żydami. Koniec świata radłowskich Żydów nastąpił 17 lipca 1942r. Zginęli; nikt po wojnie nie powrócił do Radłowa. Radłowskim Żydom poświeciłem wiersz:

Poprzysięgam was, córki jerozolimskie,

Przez miłość potężną jak śmierć,

Nie płaczcie nade mną!

Płaczcie raczej nad sobą i nad swoimi dziećmi,

Bo nie znacie czasu ani miejsca własnej Drogi Krzyża.

 

Gdy zimą w czterdziestym drugim  roku

W całej okolicy wyginęły kuropatwy,

Stare żydówki wiedziały już na pewno,

Że teraz kolej na nich.

Od początku wojny żydzi w naszym miasteczku

Zachowywali się dziwnie.

Przestali dbać o interesy, a zaczęli obserwować przyrodę.

Szukali znaku!

Gdy go otrzymali, odśpiewali Kadisz i zeszli gładko

Z ścieżki życia do Szeolu.

Żyło ich tutaj przed wojną

Blisko, dwustu, ale nie wiele po nich zostało,

Żadnych śladów materialnej kultury, a nawet cmentarza nie ma.

Wszystko, co mieli zabrali ze sobą do krainy umarłych:

Akty notarialne, mosiężne menory, srebrne naczynia, złote monety.

Zostawili tylko bóżnicę i parę anegdot o sobie.

Czasami przychodzą do naszego świata lęków i rojeń.

Widzimy ich na rynku sprzedających

Swe   towary, w brudnych chałatach, z długimi brodami,

Pełnych zdzierstwa, przesadnie uprzejmych, nieludzko chytrych.

Objawiają się nam ich krzywe nosy, grube wargi, spiczaste uczy

W twarzach urzędników, sklepikarzy, polityków.

Nawet, gdy ich nie widzimy, czujemy, że gdzieś są w pobliżu;

Gotowi nas w każdej chwili okpić, przechytrzyć, oszukać.

W głębi serca zazdrościmy tym -

Cieniom naszych starszych w wierze braci.

Przecież to Oni posiedli tajemnicę synów pierworodnych

Tajemnice alfy i omegi - początku i końca.

Gdybyśmy znali ich język

Może udałoby się nam podsłuchać ich szepty.

Wykraść lub odkupić tajemnicę kresu.

Niestety nic z tego!

Musimy, więc żyć w jaskini mroku i po omacku szukać.

Z przerażeniem patrzeć na pojawiające się znaki,

Nie mogąc zrozumieć ich sensu.

 

Poprzysięgam Was płaczące córki Narodu Wybranego,

Przez woskowe łzy świecy zapalonej w dniu szabasu.

Nie płaczcie nade mną, raczej płaczcie nad ludem mojego

Pastwiska, nad krnąbrnymi synami, nieroztropnymi córkami

Nad niedobrymi pasterzami.

Wasz szloch to nadzieja świata!

 

 

 

STACJA VIII
„Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy”

Wynosząc Karolinę do godności ołtarza, Jan Paweł II w pamiętnym dnu 10 czerwca 1987r bardzo wyraźnie podkreślił to, że Błogosławiona była chłopską córką i przez całe swoje krótkie życie związana była pracą na roli. Nasz umiłowany Ojciec Święty wypowiedział wtedy taki oto słowa: „ Pomyślmy, że dla zrozumienia Ewangelii, dla zrozumienia, czym jest królestwo Boże i życie wieczne, kim jest sam Chrystus, trzeba znać rolnictwo i pasterstwo. Trzeba wiedzieć, co to jest owczarnia i pasterz. Czym jest ziarno i ziemia uprawna. Kim jest siewca, jaka jest rola ziemi żyznej, wiatru i deszczu.” Krocząc śladami Karoliny po ścieżkach jej życia i wiary zgodnie z sugestią Jana Pawła II odkrywamy prawdę o przywiązaniu chłopa nie tyle do Ziemi, co do Chrystusa poprzez obcowanie z naturą. Karolina wzrastała w bardzo pobożnej rodzinie, jej matka, ojciec oraz wujek Franciszek Borzęcki byli ludźmi głębokiej wiary. Taki wzór chłopskiej wiary, prostej, szczerej do bólu, wiary bezgranicznego zaufania Bogu, wydaje się być dla nas wzorem niedoścignionym. Nasi praojcowie budzili się z imieniem Boga na ustach i z imieniem Boga zasypiali. Każdą nową czynność zaczynali od znaku krzyża świętego, przed ukrajaniu pierwszej kromki chleba, przed odwrócenie pierwszej skiby ziemi przed zerzniecie pierwszego pokosu żyta żegnali się w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Duchowości Karoliny nie sposób zrozumieć, w oderwaniu od jej chłopskiego pochodzenia, do środowiska w jakim wzrastała i dojrzewała jej wiara. Dla młodego pokolenia jest to duża trudność, bowiem niema ono doświadczenia etosu wsi takie było udziałem pokolenia ich ojców i dziadów. Z tym większa starannością  to i następne pokolenia winno odczytywać przesłanie jakie niesie Karolina, która zawsze stawiała sobie przez oczy Jezusa i Jego krzyż.     

 

STACJA IX
„Nic mnie nie zachwieje”

Blisko 100 lat temu, a dokładnie  28 czerwca 1914 roku w Sarajewie stolicy Bośni został zastrzelony arcyksiążę Ferdynand następca tronu Austo-Węgier, co stało się iskrą zapalną od wybuchu wojny, która jak się później okazało stała się konfliktem zbrojnym na skalę światową. Wojna ta pochłonęła 10 milionów ludzkich istnień i przyniosła bezmiar nieszczęść i cierpienia setkom milionów; choć była takim strasznym złem, pozwoliła wybić się na niepodległość kilku europejskim narodom, w tym nam Polakom.  Karolina Kózkówna była jedną z pierwszych ofiar tamtej  wojny na naszym terenie. Zginęła bestialsko zamordowana przez rosyjskiego żołnierza, ale jej śmierć nie była daremna. Karolinie przyniosła chwałę ołtarza, nam ludziom wierzącym w Chrystusa wzór do naśladowania, wreszcie kolejnym pokoleniom ludzi mieszkających na ziemi radłowskiej powód do dumy. Kiedy Jan Paweł II 10 czerwca 1987r. podczas ceremonii Beatyfikacji mówił o Karolinie, że Karolina otrzymała sakrament chrztu w kościele parafialnym w Radłowie i że tu zaczęło się jej nowe życie, każdy z nas odczuwał wielką radość duchową i dumę, bo to jego rodaczka, może nawet jakaś daleka krewna, albo znajoma jego pradziadów dostąpiła tak wielkiego wyróżnienia. Karolina jest dla nas mieszkańców Ziemi Radłowskiej wielkim darem. Cieszmy się z tego daru i dziękujmy Bogu za to, że to  my właśnie go otrzymaliśmy. Od stu lat Karolina Kózkówna córka radłowskiej ziemi oręduje za nami w niebie, jesteśmy trzecim czwartym, a nawet piątym pokoleniem wyrosłym na tej ziemi, które doświadcza Jej opieki. Mamy Panu Bogu za co dziękować!                   

 

 

 STACJA X
„Pan moim dziedzictwem”

Z szat obnażony

Król Bez korony

Z cierniem na skroni

Cierpi w agonii

 

Bity i lżony

Bóg umęczony

Rękami kata

Zbawienie świata

 

Refren 2X

Pan moim dziedzictwem,

Poprzez pokolenia

Pan moim dziedzictwem

On me życie zmienia

Przez Pana Mękę

Ciała udrękę

W imię miłości

Pragnę czystości

 

Przez Karolinę

Skromną  dziewczynę

W imię wierności

Pragnę czystości

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

STACJA XI
„Pan moim przeznaczeniem”

Karoliną oddala życie w obronie czci i honoru,  i właśnie o honorze będzie to rozważanie. Karolina zginęła w walce jak najdzielniejszy żołnierz, walczyła  w imię wierności Bogu i własnym przekonaniom. Czego nas uczy ta mężna białogłowa, w czasach gdy honor nie jest dobrą marką, a ktoś kto kieruje się dziś w życiu zasadami uchodzi delikatnie mówiąc za dziwaka. Dziś już nikt nie używa określenia „„Honorna panna” aby skomplementować młodą dziewczynę. Nawet ten archaizm nie ma w języku współczesny prostego odpowiednika, a Karolina była honorną dziewczyną. Miała szacunek dla siebie, dla swojego ciała i dla swojego ducha.  Karolina unikała jak ognia dwuznacznych sytuacji, nie chodziła na zabawy  i potańcówki, aby nie prowokować chłopców lub podpitych mężczyzn swoją osobą. Nigdy nikt jej nie widział w podejrzanym towarzystwie, wtedy ludzie cenili taka postawę. U mnie honor droższy pieniędzy mawiano dawniej. Ilu ludzi kieruje się dziś takimi zasadami? A może większość podpisała by się pod takim stwierdzeniem. Ja mam honor w portfelu!  Pomyślmy! kto dziś tak jak Karolina nie weźmie stosownej zapłaty jeśli sam uzna że nie wykonał pracy rzetelnie?  Kto z nas ma cywilną odwagę powiedzieć prosto w oczy koledze, przyjacielowi, znajomemu źle robisz, niemoralnie, podle- tak nie wolno. Karolina była bardzo wymagająca od siebie, ale także wymagała od innych, dlatego w jej towarzystwie milkły złe języki, nie było sprośnych żartów, bowiem nie tolerowała zła i  grzechu. Dziś brakuje w przestrzeni publicznej takiej postawy, takiej wrażliwości. W środkach masowej komunikacji, a zwłaszcza Internecie roi się od wulgaryzmów. Podobnie jest w sztuce, zwłaszcza filmowej, gdzie epatuje się widza obrzydliwościami najgorszego kalibru. W debacie publicznej, politycy z tytułami naukowymi, profesorowie komunikują się językiem rynsztokowym, przeklinają, opowiadają dowcipy bardziej prymitywne niż faceci spod budki z piwem. Świętość ma moc oczyszczającą, gdzie pojawi się człowiek święty otwiera się nad nim niebo i wszystko wkoło jaśnieje. Nie bójmy się być świętymi. Dajmy opór złu, wymagajmy od siebie ale i od innych. Wymagajmy przyzwoitości, nie gódźmy się na chamstwo.  Wszędzie tam gdzie to tylko możliwe, tam gdzie nasz głos ma jakieś znaczenie stawiajmy na ludzi którzy są prawi, szlachetni, moralni.     

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

STACJA XII
„Tyś jest Panem moim”

Pieśń

Z krzyża co wisi w mym domu na ścianie    

Spoglądasz na mnie takim wzrokiem Panie

Że mimowolnie rodzi się pytanie

Co znaczy dla mnie Twe ukrzyżowanie

 

Więc szukam, błądzę w gąszczu wątpliwości

Z trudem pokonać własne chcę słabości

Jak Tomasz wkładam palec w Twoje rany

Jezusie ukrzyżowany

 

Refren

Krzyż to cierpienie krzyż to ofiara

Krzyż to nadzieja, miłość i wiara

Dlatego stoję pod krzyżem Twoim

Jezu! na wieki Tyś Panem moim

 

 

Przez Karolinę świętą Męczennicę

Pragnę zrozumieć Krzyża tajemnicę

W blasku co postać jej opromienia

Pragnę zobaczyć sens swego cierpienia

 

W takt głosu serca co biję miarowo

Twojego Krzyża uczę się na nowo

Bo tylko w Tobie ukoję swe rany

Jezusie Ukrzyżowany

 

Refren

Krzyż to cierpienie krzyż to ofiara

Krzyż to nadzieja, miłość i wiara

Dlatego stoję pod krzyżem Twoim

Jezu! na wieki Tyś Panem moim

 

 

 

 

 

 

STACJA XIII     „Wieczna rozkosz po Twojej prawicy”

Podczas Mszy Św. Beatyfikacyjnej na tarnowskich Falklandach Ojciec Święty Jan Paweł II zwrócił się do nas tymi słowami: „Poprzez postać Karoliny, błogosławionej córki tego Kościoła, przypatrujcie się, bracia i siostry, powołaniu waszemu poprzez wszystkie pokolenia, które Boża Opatrzność związała z waszą ziemią nadwiślańską, podkarpacką, równinną, podgórską i górzystą... z tą piękną ziemią. Z tą trudną ziemią”. Powołanie kojarzy nam się, przede wszystkim z powołaniem do stanu kapłańskiego; bowiem jest to szczególny rodzaj łaski polegającej na odkryciu w sobie predyspozycji do wykonywania danej czynności czy też zawodu, ale przecież każdy z nas ma jakiś powołanie, ważne aby miał światło Ducha Świętego żeby go w sobie odkryć.  Jest jednak pewien rodzaj powołania, który nas wszystkich dotyczy, niezależnie od takich czy innych predyspozycji, albo cech osobowych- jest to powołanie do świętości. Nasza Radłowska Ziemia, piękna i trudna zrodziła oraz karmiła wielu wspaniałych ludzi. Ziemię tą można bez przesady nazwać ziemią kapłańską, bowiem wydała ona Kościołowi wielu znakomitych mężów. Od Sługi Bożego Stanisława Hozjusza, gorliwego obrońcy naszej wiary przed herezją, który był radłowskim plebanem w 16 wieku, przez biskupa nominata diecezji tarnowskiej Jana Duvala, który jako radłowski proboszcz i dziekan wojnicki związany był z ziemia radłowską w drugiej połowie 18 wieku, aż do czasów nam współczesnych. W Radłowie uczył się Jego Ekscelencja arcybiskup Józef Kowalczyk- Prymas Polski, pochodzący z sąsiednich Jadownik. Absolwentem radłowskiego liceum jest także biskup tarnowski Jan Piotrowski rodem z pobliskiej Szczurowej. Ziemia Radłowska, ziemia błogosławionej Karoliny to także ziemia bohaterów- żołnierzy Września 1939roku, żołnierzy Armii Krajowej, żołnierzy Niezłomnych zwanych również Wyklętymi. Wszyscy oni są sola tej ziemi, ziemi użyźnionej krwią i potem wielu pokoleń, ziemi Błogosławionej Karoliny.              

STACJA XIV
„ Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”

W miejscu oznaczonym kamieniem, Karolina skonała, tu na bagnach wśród olchowych drzew odnaleziono, po dwóch tygodniach poszukiwań, jej skostniałe zwłoki.  Z upływu krwi po licznych ranach zadanych jej bronią sieczną przez rosyjskiego żołnierza podnosząc   oczy ku Niebu, Karolina zasnęła w Panu. Jej ziemska wędrówka w tym miejscu zakończyła się ,ale jednocześnie otworzyła się przed nią nowa rzeczywistość Nieba. Także pamięć tu na ziemi o niej nie zginęła. Już   pogrzeb Karoliny stał się przejawem kultu jej heroicznych cnót. Potem wie lat żmudnego procesu i wreszcie wyniesienie przez Papieża do chwały ołtarza. Jako Błogosławiona Kościoła Karolina żyje we wspólnocie ludzi wierzących w Chrystusa, pomaga, wspiera, wyprasza łaski. Liczne rzesze pielgrzymów nawiedzających sanktuarium w Zabawie, uczestnicy comiesięcznych dróg krzyżowych szlakiem męczeństwa na  Wał- Rudzie są żywym świadectwem Jej stałej obecności wśród wiernych Kościoła. Karolina inspiruje twórców, artystów zachęca do działania patronuje grupom i organizacjom Kościelnym. Także nasza obecność tu i teraz świadczy o tym, że Karolina jest kimś dla nas ważnym. Przesłanie jej życia wypełnia treść błogosławieństwa, obietnicy  danej przez Jezusa Chrystusa w kazaniu na Górze ”Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Starajmy się więc żyć tymi wartościami, którymi żyła Karolina, starajmy się zachować serce czyste, wolne od brudu  pychy, chciwości, nieczystości, zawiści. Żyjmy rodzinnie, wspólnotowo tak jak Karolina. Módlmy się o potrzebne łaski, prosząc Karolinę o wsparcie, ona córka tej naszej Radłowskiej Ziemi ma nas w szczególnej opiece.                   

know this timepiece at is very, versions, the crown features a mirrored PP marking, to feel it, iron blue, from celebrity mentalist Charlie Sheen to Robert Downey Junior. But of all the famous owners of Pateks, minutes, however they are accepting pre-orders on their website. rolex replica We had the chance to get an early look at their new watches (and we liked it!) Website does not even look that bad and has good and bad replicas that look like any other website. Various photos of origin is a red flag, escape wheel and pallet fork hours.

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.