Vinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.xVinaora Nivo Slider 3.x

Droga Krzyżowa 18.10.2014

Rozważania Drogi Krzyżowej prowadzoną przez Justynę Hajdas  w dniu 18.10.2014 r.


Zdjęcia autorstwa Tomasza Kozioła można zobaczyć na fanpage Sanktuarium na facebooku

Wstęp

„Bóg tak umiłował świat, że Syna Swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J. 3,16-17)

Prawda o Bogu i człowieku objawiona w wydarzeniach męki Jezusa znajduje ciągle swoje odbicie i kontynuacje w życiu rzeszy świadków wiary; świętych i błogosławionych.  Jest ona drogowskazem dla życia w naszych rodzinach,  niezależnie od funkcji, jaką w niej pełnimy: czy jesteśmy rodzicami, synem, córką, dziadkami czy wnukami. Wszyscy potrzebujemy obejrzeć się w życiu świętych, które powinno być dla nas lustrem życia chrześcijańskiego i życia obok drugiego człowieka.

 

„Czy święci są po to aby nas zawstydzać? - powiedział w dniu beatyfikacji Karoliny Kózkówny, Ojciec Święty Jan Paweł II. Czasami potrzebny jest taki zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest by odkryć, lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim, starym i młodym” (10.06.1987 Tarnów).

Z takim przekonaniem wyruszamy na drogę krzyżową, prowadzeni przez nauczanie i przykład życia gorliwego Orędownika Rodzin, tego który 10 VI 1987 roku przybył do Tarnowa, aby ukazać nam córkę tarnowskiej ziemi. To ona kiedyś i dzisiaj jest nauczycielką i przykładem świętej drogi życia rodzinnego.

 

 

 

Stacja 1

Jezus skazany na śmierć

           „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je” – nauczał Jezus Chrystus. I właśnie te słowa stały się treścią życia i męczeńskiej śmierci Błogosławionej Karoliny i trwania do końca Ojca św. Jana Pawła. Droga, którą proponuje Jezus nie jest łatwą drogą, trzeba zaprzeć się samego siebie i wziąć swój Krzyż na ramiona. Krzyż cierpienia, krzyż zniewagi, krzyż ciężkiej pracy, wiele tych krzyży na naszej drodze. Czy jednak potrafimy się zdobyć na to, aby zaprzeć się samego siebie i  naśladować Jezusa w drodze na Golgotę?  Życie w rodzinie  nie jest łatwe. Wymaga czasem od nas tego, abyśmy zrezygnowali ze swoich potrzeb, planów i wolnego czasu. Często nie z powodów racjonalnych, ale w imię Miłości,

Chrystusie, osądzony tyle razy w ciągu wieków, a dzisiaj sądzony także w nauczaniu Kościoła, nauczaniu odrzucanym czasami jako niepostępowe, nie stawiające na samorealizację, wręcz nie służące człowiekowi. Nie pozwól nam stawać po stronie tych, którzy wybierają Barabasza; nie daj nam opowiadać się po stronie racji władzy egoistycznej, która myśli tylko o swoim dobru, takiej jak Piłat, i nie dozwól byśmy byli po stronie większości tzn. populistycznych i modnych haseł.

Daj nam Jezu przyjmować, za przykładem bł. Karoliny i św.  Jana Pawła II, wskazania na przerastanie samego siebie, by przyjąć trudną prawdę, Twoją „twardą mowę”; abyśmy umieli przerastać siebie.

 

 

Stacja 2

Jezus bierze krzyż na swe ramiona

Czy nie było łatwiejszego sposobu zbawienia świata? Czy konieczny był ten krzyż, który włożono Jezusowi na plecy a właściwie, który On sam dla siebie wybrał, bo przecież decyzja pójścia na krzyż zapadła w odwiecznych wyrokach miłości Boga o wiele wcześniej niż zdecydowali to ludzie. Zbawienie człowieka to nie jest prosty zabieg, że ma ono swoją cenę. Tak samo zresztą jak i święte życie - ono też musi kosztować.

W dniu 16 października 1978 roku kardynał Wojtyła zapytany, czy przyjmuje wybór powiedział; „w posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa mojego Pana, zawierzając się Matce Chrystusa i Kościoła – świadom wszelkich trudności - przyjmuję”.

Znała koszt świętości Karolina. Świadkowie jej życia podkreślają, że była dziewczyną bardzo pracowitą, wytrwałą w podejmowaniu i znoszeniu ciężarów niełatwego życia wiejskiego. Nigdy się nie uskarżała na uciążliwość pracy, ciężkie warunki domowe, na skromny strój i posiłek. Znała wartość wyrzeczenia i ofiary.

Pokora i zaufanie. Ich często brakuje nam w naszych relacjach. Żałujemy, że nie urodziliśmy się w bogatszej rodzinie, w lepszym domu. Wydaje nam się, ze wtedy byłoby nam łatwiej. Nie potrafimy cieszyć się tym, co mamy. Nie chcemy słuchać tego, co  mówią do nas inni. Jesteśmy przekonani, ze sami wiem najlepiej, co jest dla nas dobre. W ten sposób odcinamy się od ludzi, którzy nas kochają. W ten sam sposób odcinamy się często od Boga.

  Jezus wzywając nas do naśladowania Siebie, do przyjęcia całym sercem tego co otrzymaliśmy, całkowitego posłuszeństwa miłującemu Ojcu -  nie obiecuje nam łatwej drogi. Przeciwnie - mówi o potrzebie wzięcia krzyża.

Życie rodzinne to także posłannictwo. Założenie rodziny równa się z jego przyjęciem. O dobre relacje trzeba się nieustannie starać. Jest złudzeniem dziś bardzo rozpowszechnionym, podsycanym chytrze przez dzisiejszą cywilizację, że można zdobyć coś wielkiego i cennego, bez najmniejszego wysiłku. To lekkomyślność i naiwność, kiedy ktoś uważa, że w życiu otrzyma „coś za nic”, że najważniejsze sprawy w życiu: ład, harmonia, szlachetność, miłość, uczciwość itd. same się ułożą. Nic się samo nie stanie! Trzeba się natrudzić, gdyż dobre życie trafia się tym, którzy się o nie starają – wielkim wysiłkiem. Uczymy się tego patrząc na krzyż Jezusa, który uczy wytrwałości.

 

 

 

Stacja 3

Jezus upada po raz pierwszy

 

„Cierpienie jest wezwaniem do ujawnienia moralnej wielkości człowieka, jego duchowej dojrzałości”. „Tak, pamiętam tę drogę do szpitala. Zachowałem jeszcze przez pewien czas świadomość. Miałem poczucie, że przeżyję. Cierpiałem, był powód do strachu - ale miałem taką dziwną ufność. Co działo się w szpitalu, już nie pamiętam” .

Nie wierzono, że jest to możliwe! Ciemne ośrodki zła porwały się na papieża. Stało się! 13 maja 1981r. papież upadł pod ciężarem nienawiści światowej zmowy – osi zła, która do tej pory tchórzliwie ukrywa swoje imiona. A stało się to tuż po tym, jak tulił do serca małe dziecko. Konfrontacja niewinności z ciemnym światem zbrodni! Tego doświadczyła w swoim życiu bł. Karolina, kiedy zło w osobie rosyjskiego żołnierza napadło na nią pamiętnego 18 XI 1914 roku zadając śmiertelne rany w wał rudzkim lesie.

            Człowiek nie może być sam. Człowiek samotny jest jeszcze bardziej bezbronny wobec cierpienia. Zawsze potrzebna jest bliskość drugiego człowieka, zwłaszcza w obliczu zagrożenia. Nawet nie ta fizyczna, ale duchowa. Ktoś w naszej głowie, w naszym sercu, w naszych myślach. Bo gdy dotknie nas grzech i upadniemy pod ciężarem zła – nie stracimy sił, żeby się podnieść. Budujmy między sobą takie więzi, aby w najgorszych momentach naszego życia, nikt nie był pozostawiony sam sobie. Bądźmy Aniołami Stróżami dla ludzi, których kochamy.

  

Stacja 4

Jezus spotyka swą  Matkę

Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa (Łk 1,38).

Maryja po macierzyńsku głęboko cierpi, odpowiada jednakże tak, jak wówczas, przy zwiastowaniu: «Niech Mi się stanie według twego słowa». W ten sposób po macierzyńsku bierze krzyż z Boskim Skazańcem. Na drodze krzyżowej objawia się jako Matka Odkupiciela świata. «Wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do tej, co mnie przytłacza» (Lm 1, 12). Tak mówi Bolejąca Matka — Służebnica posłuszna do końca, Matka Odkupiciela świata. (Koloseum 2000 r.)

Maryjo, obecna na drodze Krzyżowej swojego Syna, obecna na drodze życia i męczeństwa bł. Karoliny i obecna na drodze Piotra naszych czasów, tego który Ci powiedział: „Totus Tuus”.

Karolina wychodząc z domu po raz ostatni spojrzała na obraz Matki Nieustającej Pomocy który wisiał nad jej łóżkiem. Potwierdziła w ten sposób gorące pragnienie aby przez całe życie naśladować Maryję w całkowitym zawierzeniu woli Pana a także heroicznej wierności Jezusowi nawet za cenę życia.

Tej niezwykłej matczynej, heroicznej obecności nie jest w stanie nic zastąpić. Siłę miłości macierzyńskiej jest w stanie zrozumieć tylko matka, której serca napełnia się, gdy patrzy na twarz swojego dziecka.

Matko Zawsze Wierna, zaopiekuj się opuszczonymi, niechcianymi dziećmi. Weź w opiekę matki, które chcą zabić swoje nowo poczęte dzieci. Daj oparcie matkom, które cierpią z powodu choroby lub śmierci swoich pociech. Bądź dla nas przykładem macierzyństwa,  abyśmy i my mogły stać się autorytetem dla swoich córek.

 

 

Stacja 5

Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Przymusili Szymona (por. Mk 15, 21).

Żołnierze z Piłatowej eskorty uczynili tak z obawy, że wycieńczony Skazaniec nie doniesie krzyża na Golgotę i nie będą mogli wykonać na Nim wyroku ukrzyżowania.

Szukali człowieka, który by pomógł Mu dźwigać krzyż.

Czy Jezus doszedłby na golgotę bez Szymona? Na podstawie świadectwa Ewangelii wiemy, że Jezus potrzebował tej pomocy, przyjął tę pomoc i włączył ją w swoje zbawcze dzieło. Tak było wówczas, w czasie krzyżowej drogi, tak jest również dzisiaj – Jezus potrzebuje pomocy, potrzebuje miłości, prosi o wsparcie,  kiedy dziś na wielorakie sposoby cierpi ukryty mistycznie w drugim człowieku.

             Rozumiała to Karolina z oddaniem odwiedzająca chorych w sąsiedztwie, pomagająca sąsiadom w pracy na roli, współczująca ubogim, o której mówiono, że „wszystko by im dała”. Jej koleżanka, która wcześnie straciła matkę wyznała: „Karolina była dla mnie jak matka, pomagała w pracy, dzieliła się chlebem,  którego sama nie miała za wiele, udzielała mi życzliwych napomnień’’ To była jej posługa Cyrenejczyka.

Pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości. Miłość jest najważniejsza.

Wśród różnych dróg wiodących do królestwa droga miłości jest najpewniejsza. Żadna bowiem nie znajduje w Ewangelii aż tak jednoznacznego potwierdzenia, jak ta  - w scenie Sądu Ostatecznego: „Byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęli­ście Mnie; byłem  nagi, a przyodzialiście mnie; byłem chory a odwiedziliście mnie; byłem w więzieniu, a odwiedziliście Mnie. (Mt 25,35-36) To jest to wezwanie a zarazem testament który zostawił nam Jan Paweł „Mieć wyobraźnię miłosierdzia”.

Czy w naszych rodzinach dbamy o formacje miłosierdzia? Czy uczymy nasze dzieci dostrzegać Chrystusa w potrzebującym człowieku? Czy dajemy przykład pomagania nawet obcym nam ludziom? Czy pokazujemy sobie wzajemnie, jak być życzliwym wobec innych ludzi?

 

Stacja 6

Weronika ociera twarz Jezusowi

„Trzeba spojrzenia miłości, aby dostrzec obok siebie brata, który wraz z utratą pracy, dachu nad głowa, możliwości godnego utrzymania rodziny, wykształcenia dzieci doznaje poczucia opuszczenia, zagubienia i beznadziei. Potrzeba „wyobraźni miłosierdzia”, aby przyjść z pomocą dziecku zaniedbanemu duchowo i materialnie; aby nie odwracać się od chłopca czy dziewczyny, którzy zagubili się w świecie różnorakich uzależnień lub przestępstwa; by nieść im radę, pocieszenie, duchowe i materialne wsparcie tym, którzy podejmują wewnętrzną walkę ze złem.

Kraków Błonia 18 sierpnia 2002 r.

Bierność i obojętność zabija bardziej niż samo cierpienie. Niejednokrotnie doświadczamy tego na swojej własnej skórze. Czasem udajemy, że nie zauważamy łez swoich bliskich, nie chcemy brać sobie na głowę ich problemów. Niekiedy uważamy je za błahe.  A kiedy sami czujemy się niepotrzebni i nieszczęśliwi, oczekujemy żywego zainteresowania ze strony innych. Spotykamy się codziennie, ale czy znamy? Czy rozmawiamy szczerze o tym co nas trapi i cieszy? Czy gdy spoglądamy w twarz naszego męża, żony, rodzica czy dziecka, widzimy w ich oczach swoje odbicie? Czy w tym zagonionym świecie znajdujemy czas na dobre słowo lub serdeczny uśmiech?

Błogosławiona Karolina już od najmłodszych lat zauważała drugiego człowieka. Wielu przecież, za jej dobroć serca, nazywało ją drugą mamą, bo troszczyła się o nich jak matka.  Pomagając innym w niedoli, pomagała nieść krzyż samemu Chrystusowi. Rodzeństwo zostawiło o Błogosławionej Karolinie wspaniałe świadectwo. „Karolina nie robiła różnicy między nami, wszystkich jednakowo lubiła”. Nigdy nie wyrządziła im przykrości, chętnie wyręczała w pracy, szyła odzienie, a kiedy któreś z nich zachorowało, opiekowała się z wielką troskliwością. To samo mówiły koleżanki. Lubiły z nią przestawać, bo była szczera, serdeczna i pogodna.

Czyny miłości nie przemijają. Każdy gest dobroci, zrozumienia, służby pozostawia w sercu człowieka niezatarty ślad — coraz pełniejsze podobieństwo do Tego, który «ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi» (Flp 2, 7).

 

 

 

Stacja 7

Jezus upada po raz drugi

Stajemy tu wobec olbrzymiego zagrożenia nie tylko poszczególnego jednostkowego życia ludzkiego, ale całej naszej cywilizacji. Twierdzenie, że cywilizacja ta stała się, pod pewnymi względami, „cywilizacją śmierci”, w tym punkcie zyskuje swe szczególne potwierdzenie. I czyż nie pozostaje wydarzeniem proroczym to, że zwiastowanie narodzin Chrystusa szło w parze z zagrożeniem Jego życia? Tak, Jego życie też było zagrożone od początku. Było to zagrożenie nowo narodzonego Dziecka, syna człowieczego, który równocześnie był Synem Bożym. Jego życie również od początku było zagrożone i tylko cudem uniknęło śmierci.
 Jan Paweł II – Kraków, List do rodzin.

 

W obliczu „cywilizcji śmierci” przed naszym rodzinami stoi potężne zdanie, aby stać na straży każdego życia. Zwłaszcza tego najmniejszego i bezbronnego. Człowiek bowiem nie jest rzeczą, która gdy posiada defekt lub jest niechciana – zostaje wyrzucona. Nie dajmy sobie wmówić, ze człowiek jest zygotą lub embrionem. Istota ludzka już od początku swego istnienia posiada swoje niepowtarzalne „ja”. Nikt nie ma prawa dać komuś życia, a później go odebrać. Nie pozwólmy przenosić naszej intymności do laboratoriów. Chrońmy co, to najcenniejsze. Akt małżeńskiego zbliżenia, jest bowiem uczestnictwem w boskim akcie stworzenia.

Oni także u progu dziejów
widzą siebie w całej prawdzie:
byli oboje nadzy... 
Oni także stali się uczestnikami tego widzenia,
które przeniósł na nich Stwórca.
Czyż nie chcą nimi pozostać?
Czyż nie chcą odzyskiwać tego widzenia na nowo?
Czyż nie chcą dla siebie być prawdziwi i przejrzyści —  
jak są dla Niego?(…)
To On pozwala im uczestniczyć w tym pięknie,
               jakie w nich tchnął!(Jan Paweł II, Tryptyk Rzymski)

 

Jezu, który upadłeś po raz kolejny pod ciężarem naszych grzechów, prosimy – daj nam siłę, abyśmy dokonywali mądrych wyborów i stawali po stronie tych, którzy stają w obronie życia.

 

Stacja 8

Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty

       „Człowiek odczuwa naturalny lęk nie tylko przed cierpieniem i śmiercią, ale także przed odmienną opinią bliźnich, zwłaszcza gdy ta opinia posiada potężne środki wyrazu, które łatwo mogą być środkami nacisku. Dlatego człowiek często woli się przystosować do  otoczenia, do panującej mody, przystosować się raczej niż podjąć ryzyko świadectwa wierności Chrystusowej Ewangelii. Męczennicy przypominają, że godność osoby ludzkiej nie ma ceny, że godności tej nie wolno nigdy zbrukać ani działać wbrew niej, nawet w dobrej intencji i niezależnie od trudności. Dlatego raz jeszcze powtarzam za Chrystusem: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.” Jan Paweł II,  Legnica 2 czerwca 1997 r..

Możemy żyć tak, jak przystało: wziąć ślub, ochrzcić dzieci, wyprawić je do Pierwszej Komunii i Bierzmowania. Ale jeśli robimy to tylko z poczucia przyzwoitości – to na nic. Bo kiedy przyjdzie moment próby - wyprzemy się Chrystusa. Zrobią to i nasze dzieci, kiedy nie będą reagowały na świętokradztwa, szydzenie ze znaków naszej wiary, obraźliwe uwagi na temat katolików i księży. Powód bycia konformistą tkwi właśnie w braku poczucia godności.  Świadomości tego, że jesteśmy wybrani przez samego Boga, aby być jego umiłowanymi dziećmi i spotkać się z nim w niebie. Bądźmy dumni z tego, że jesteśmy katolikami.

Wielu płakało z powodu zabrania z domu Karoliny. Płakali rodzice, płakało rodzeństwo i dzieci z sąsiedztwa dla których Karolina była jakby matką. Ich spokojne dotąd życie i szczęście zostało zmącone uprowadzeniem kochanej Karolci przez żołnierza. Jeszcze wtedy nikomu nie przyszło na myśl, że została zamordowana. Dobro, które czyniła za życia zostało zauważone teraz jeszcze bardziej. Bo wszystko, co czyniła nie było zewnętrznym nakazem, lecz płynęło z czystego serca.

Bł. Jan Paweł i bł. Karolina nie opłakiwali ofiary Jezusa lecz nią i dla niej żyli, dlatego nie ulękli się tych „…którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.” Codzienne oddawanie się Jezusowi sprawiło, że ze św. Pawłem mogli powtarzać: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (por. Ga 2, 20).

 

Stacja 9

Jezus upada po raz trzeci

 „Jaką miarą mierzyć człowieka? Czy mierzyć go miarą sił fizycznych, którymi dysponuje? Czy mierzyć go miarą zmysłów, które umożliwiają mu kontakt z zewnętrznym światem. Czy mierzyć go miarą inteligencji, którą sprawdza się poprzez wielorakie testy czy egzaminy?.....

..Człowieka trzeba mierzyć miarą serca. Sercem!…

                   Jan Paweł II, Warszawa 3 czerwca 1979 r.

Specjaliści od choroby Parkinsona mówią, że cierpiący na nią człowiek czuje się coraz bardziej zamknięty w unieruchomionym ciele, jak w jakiejś potężnej i ciężkiej zbroi. Ta choroba, to jakby jakiś jeden wielki upadek człowieka, którego opuszcza zdrowie, siły i kondycja fizyczna. Upada on niejako bezbronny w swoim drżeniu rąk, w trudności w oddychaniu i mówieniu. Wielu chorych załamuje się, nie chcą pokazywać się na widok publiczny, krepują się tych, którzy znali ich wcześniej, gdy byli w pełni sił. To cierpienie jest prawdziwie próbą człowieczeństwa. Jeśli człowiek posiada świadomość swojej własnej wartości, niezależnie od stanu swojego zdrowia, to próbę tę przechodzi pomyślnie. Jakże ważne jest, aby współczesny człowiek nie wmawiał sobie i innym, że wartość człowieka mierzy się tylko jego wiekiem czy stanem zdrowia.

Jezus mówi do swoich uczniów: „Każdy, kto się wywyższa będzie poniżony, a kto się poniża będzie wywyższony”. (Mt 23,12)

Jak my w swoich rodzinach odnosimy się do ludzi starszych i chorych? Czy uczymy dzieci należytego szacunku dla nich? Czy dajemy naszym dzieciom dobry przykład opieki nad dziadkami i babciami? Czy nie idziemy za modą wyższości atrakcyjności fizycznej i młodości nad dobrym sercem?

Prostota jest fundamentem wszelkich cnót. Na takim fundamencie wznosiła się świętość Karoliny. „Nie szukała swego wywyższenia. Nie chwaliła się (…) Nie szukała niczego, co by ją wyróżniało od innych”. Nigdy nie zwracała na siebie uwagi. Jej wewnętrzna prostota i pokora wyrażała się skromnym strojem. Mówiła: „nie chcę się stroić, by mnie pycha ponosiła”. Gdy mówiono o niej, że jest piegowata, odpowiadała z prostotą: „taką jestem, jaką mnie Pan Bóg stworzył”.

Panie Jezu Chryste, który przez swe uniżenie pod krzyżem objawiłeś światu, jaka jest cena jego odkupienia, daj ludziom trzeciego tysiąclecia światło wiary, aby rozpoznając w Tobie cierpiącego Sługę Boga i człowieka, mieli odwagę podążać tą samą drogą, która przez krzyż i wyniszczenie wiedzie do życia na wieki. Koloseum 2000 rok

 

 

Stacja 10

Jezus z szat obnażony

„Dzielą między siebie moje szaty i los rzucają o moją suknię” (Ps 22, 19).


Czyż świeci są po to, ażeby zawstydzać? Tak. Mogą być i po to. Czasami konieczny jest zbawczy wstyd, ażeby zobaczyć człowieka w całej prawdzie. Potrzebny jest, ażeby odkryć lub odkryć na nowo właściwą hierarchię wartości. Potrzebny jest nam wszystkim starym i młodym. Chociaż ta młodziutka córka Kościoła tarnowskiego, którą od dzisiaj zwać będziemy błogosławioną, swoim życiem i śmiercią mówi przede wszystkim do młodych. Do chłopców i dziewcząt. Do mężczyzn i kobiet. Mówi o wielkiej godności kobiety: godności ludzkiej osoby. O godności ciała, które wprawdzie na tym świecie podlega śmierci, jest zniszczalne, jak i jej młode ciało uległo śmierci ze strony zabójcy, ale nosi w sobie, to ludzkie ciało, zapis nieśmiertelności, jaką człowiek ma osiągnąć w Bogu wiecznym i żywym, osiągnąć przez Chrystusa.”

        Jan Paweł II, Tarnów 10 czerwca 1987 r.

Na Golgocie żołnierze w sposób brutalny zdarli z Ciebie o Jezu szaty. Odnowiły się wszystkie rany i krew polała się strumieniami. Piekący ból w stawach i kościach powiększał twoje cierpienia fizyczne i moralne, gdyż pokutowałeś za tych, którzy źle używają swojego ciała.

            W sposób szczególny zło sprzysięgło się i w sposób zorganizowany atakuje młodego człowieka, który poszukuje dróg i sposobów, aby realizować powołanie do miłości. Atak zła w tym wymiarze prowadzi do pozbawienia zdolności, aby kochać i być kochanym. Widząc to zagrożenie prowadzące do unicestwienia człowieka w najpiękniejszym jego wymiarze Ojciec św. wzywał młodych do życia pod prąd tej cywilizacji, która prowadzi do śmierci a wybierania cywilizacji życia i miłości. Posłuszni temu wezwaniu Ojca prośmy patronkę młodzieży i Ruchu Czystych Serc, aby wspierała wszystkich, którzy pragną mimo swoich słabości życia pięknego i czystego. Prośmy, aby małżonkowie byli dla swoich dzieci prawdziwym autorytetem w budowaniu więzi miłości na całe życie.

 

 

Stacja 11

Jezus przybity do krzyża

„Przebodli ręce moje i nogi, policzyć mogę wszystkie moje kości”(Ps 22, 17–18).
 

Ginie więc Karolina. Jej martwe dziewczęce ciało pozostaje wśród leśnego poszycia. A śmierć niewinnej zdaje się odtąd głosić ze szczególną mocą tę prawdę, która wypowiada psalmista: Pan jest moim dziedzictwem, Pan jest moim przeznaczeniem. To On mój los zabezpiecza.”

          Jan Paweł II, Tarnów 10 czerwca 1987r

„Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Już nie ja żyję ale żyje we mnie Chrystus”. Tak za apostołem Pawłem powtarzał Jan Paweł II i każdy dzień był tego świadectwem. Pozwolić się przybić do krzyża, stać się niewinną i dobrowolną ofiarą dla Boga i ludzi to największa i najtrudniejsza tajemnica prawdziwej miłości Boga i bliźniego, którego spotykam na drodze małżeństwa, kapłaństwa, przyjaźni czy sąsiedztwa.

Tradycja podaje, że Błogosławiona Karolina już od najmłodszych lat spieszyła biednym z pomocą. Miała wrażliwe serce na cudze cierpienia i niedostatek. Pomagała biednym w ich niedoli.

 Ma to swą pozytywną nazwę: „altruizm” jako antyteza egoizmu. Miłość jednak — ta, o której pisze św. Paweł — jest czymś jeszcze bogatszym i pełniejszym. Hymn o miłości z Pierwszego Listu do Koryntian pozostaje wielką kartą cywilizacji miłości. Chodzi w nim nie tylko o poszczególne przejawy (zarówno egoizmu, jak też altruizmu), ale przede wszystkim o zaakceptowanie definicji człowieka jako osoby, która „urzeczywistnia się” przez bezinteresowny dar z siebie samej. Dar jest — oczywiście — darem dla drugiego, „dla innych”: jest to najważniejszy wymiar cywilizacji miłości. (List do rodzin)

Prosimy Cię Panie o łaskę zrozumienia i umiejętność wprowadzenia w życie Twego przykazania miłości, które staje się rzeczywistością w naszych rodzinach.

Pomóż nam zrozumieć czym jest „dar z siebie” dla drugiego człowieka, abyśmy stali się podstawą w budowaniu „cywilizacji miłości”.

 

Stacja 12

Jezus umiera na krzyżu

 „W ręce Twoje powierzam ducha mego” (Ps 31, 6).

W apogeum cierpienia Chrystus nie zapomina o człowieku, szczególnie o tym, który stał się przyczyną Jego cierpienia. On wie, że człowiek najbardziej potrzebuje miłości; najbardziej potrzebuje miłosierdzia, które w tym momencie rozlewa się nad światem. Uczył o tym Ojciec święty w Krakowie na  Błoniach, 18 sierpnia 2002 r.

Kościół od początku swego istnienia, odwołując się do tajemnicy Krzyża i zmartwychwstania, naucza o Bożym miłosierdziu, które jest rękojmią nadziei i źródłem zbawiania człowieka. Wydaję się jednak, ze dzisiaj jest szczególnie wezwany by głosić światu to orędzie. (…) Nadszedł czas, aby orędzie o Bożym miłosierdziu wlało w ludzkie serca nadzieję i stało się zarzewiem nowej cywilizacji- cywilizacji miłości.” –

Jan Paweł II, niestrudzony pielgrzym i autentyczny sługa miłosierdzia, szedł przez świat i głosił, że nic nie jest bardziej potrzebne człowiekowi niż Miłosierdzie Boże — owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga. Całym swoim życiem i posługą świadczył, że w tym świecie obecna jest miłość potężniejsza od zła. Słowem i czynem uczył, że tajemnicę Bożego Miłosierdzia trzeba przeżywać w kontekście codziennego życia.

Wiel­kie dzieło nawróce­nia świata roz­poczy­na się od małych nieraz wy­siłków, od bu­dowa­nia zgo­dy w naszych rodzi­nach, pa­rafiach, w śro­dowis­kach pracy. (Jan Twardowski)

Tak niedużo trzeba. Wielka miłość wyraża się w drobnych gestach miłosierdzia: zrobieniu ciepłej herbaty w mroźny dzień, podaniu parasola. W słowach uprzejmości: przepraszam, dziękuję proszę. Jesteśmy wezwani do zbawiania świata każdego dnia. W swoich rodzinach i środowisku. Potrzeba nam „wyobraźni miłosierdzia”. Tylko w ten sposób nie pozwolimy wtargnąć złu do naszych domostw.

Karolina gorliwie podejmowała zwyczajne obowiązki codziennego życia, uświęcając je gorącą miłość Boga i ludzi. Sama mówiła: „chcę wszystko czynić dla chwały Boga, który wszystko widzi”.

Panie, Jezu Chryste,

napełnij nas i przyszłe pokolenia Duchem miłości,

aby wpatrzeni w krzyż wiszący na ścianach naszych domów nie zniweczyli

owoców Twojej śmierci.

 

 

 

Stacja 13

Jezus zdjęty z krzyża i oddany Matce

 

Ta, która była złączona z Bożym Synem więzami krwi i matczyną miłością, tam u stóp krzyża, przeżywała  zjednoczenie w cierpieniu. Ona jedna, mimo bólu matczynego serca, wiedziała, że to cierpienie ma sens. Ona ufała - ufała mimo wszystko - że oto spełnia się starodawna obietnica.”

 z homilii Ojca Świętego Kalwaria Zebrzydowska 2002 r.

„Cały twój” – oznacza cały Jej, także w cierpieniu, a może szczególnie w cierpieniu. W swym Testamencie sam Jan Paweł II napisał: „W życiu i śmierci Totus Tuus przez Niepokalaną. Przyjmując już teraz tę śmierć, ufam, że Chrystus da mi łaskę owego ostatniego Przejścia czyli Paschy. Ufam też, że uczyni ją pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi, dla ocalenia rodziny ludzkiej, a w niej wszystkich narodów i ludów (wśród nich serce w szczególny sposób się zwraca do mojej ziemskiej Ojczyzny), dla osób, które szczególnie mi powierzył - dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga Samego”.

 

Matka trzymająca w ramionach swoje dziecko. Ciało, które dorastało pod jej sercem i karmiło się jej ciałem. Ciało z jej ciała. Ciało, które pielęgnowała. Biegła mu na pomoc, kiedy upadało. Twarz dziecka, w którym odbija się cały świat, a może jest całym światem.. troski, łzy, nieprzespane noce i chwile radości, wzruszenia, dumy.

Pieta. Teraz to ukochane ciało leżało pokaleczone i martwe w Jej ramionach. Serce rozdzierał ból. Musiała być posłuszna. Tak miało być.

Do domu Kózków przywieziono ciało Karoliny. Wtedy trudno było odnaleźć sens.

Ale grzech został pokonany. Pokonała go miłość.

Matko Bolesna, pociesz matki, które straciły swoje dzieci.

 

 

Stacja 14  

Jezus złożony w grobie

 

Błogosławieni czystego serca albowiem oni Boga oglądać będą

 

„Bóg nie pogodził się ze śmiercią człowieka. Chrystus przyszedł na świat, aby o tym świat przekonać. Chrystus umarł na krzyżu i został złożony do grobu, by temu właśnie dać świadectwo: Bóg nie pogodził się ze śmiercią człowieka! Jest bowiem „Bogiem żyjących, a nie umarłych”.

Wszędzie tam, gdzie umiera człowiek, który przeszedł przez życie wierząc, miłując i cierpiąc, zmartwychwstanie Chrystusa świętuje swe ostateczne zwycięstwo.” (z Orędzia Wielkanocnego „Urbi et orbi” w 1986 r.)

 

Bóg nie chce, aby człowiek był sam. Daje mu wspólnotę, w której rodzi się, wzrasta, a także umiera. Mocno przeżywamy śmierć bliskich, ale przecież nasza wiara nie pozwala nam zapomnieć, że kiedyś jeszcze się spotkamy. Lecz nie odzyskamy chwil straconych na gniew, żal. Nie cofniemy bolesnych słów. Dlatego nie przestawajmy patrzeć na swoich bliskich, jak na osoby, które kochamy i dostrzegajmy w nich Chrystusa, który co dzień dźwiga swój krzyż, aby po śmierci móc dostąpić zbawiania.

 

Pokój ma królować w sercu, które opuszcza ten świat, brak żalu, że trzeba wszystko zostawić, bo przecież „gdzie skarb twój tam i serce twoje” /Mt 6,21/. Serce nasze idzie przylgnąć po śmierci do jedynego i największego skarbu naszego życia – do Boga. Takiego pokoju uczył nas w obliczu śmierci Jan Paweł II.

„Gdy będziemy z Bogiem, Bóg nas nie opuści, bo tak będzie jak On chce”. „Bóg nas nie opuści” ‑ często, szczególnie w trudnych chwilach Karolina powtarzała to zdanie. Cóż może się stać człowiekowi gdy Boga za Ojca ma! Nie opuścił Bóg tej, która Mu zaufała w tamten dzień mę­czeństwa. Pośród lasów Wał Rudy ukazał jej ścieżkę życia. Nie ocaliła życia doczesnego, bo prześladowca zadał jej śmierć, ale zyskała Życie z Chrystusem w Bogu na wieki.

 

 

Zakończenie

 

Rodzi­na Bo­giem sil­na, sta­je się siłą człowieka i całego narodu. Jak nauczał papież rodziny św. Jan Paweł II.

W „Liście do Rodzin” napisał:

Rodzina bierze początek w miłości, jaką Stwórca ogarnia stworzony świat, co wyraziło się już „na początku”, w Księdze Rodzaju (1,1), a co w słowach Chrystusa w Ewangelii znalazło przewyższające wszystko potwierdzenie: „Tak [...] Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał” (J 3,16). Syn Jednorodzony, współistotny Ojcu, „Bóg z Boga i Światłość ze Światłości”, wszedł w dzieje ludzi poprzez rodzinę: „przez wcielenie swoje zjednoczył się jakoś z każdym człowiekiem. Ludzkimi rękoma pracował, [...] ludzkim sercem kochał, urodzony z Maryi Dziewicy, stał się prawdziwie jednym z nas, we wszystkim do nas podobny oprócz grzechu”3. Skoro więc Chrystus „objawia się w pełni człowieka samemu człowiekowi”4, czyni to naprzód w rodzinie i poprzez rodzinę, w której zechciał narodzić się by wzrastać.

Niech wznosi się modlitwa Kościoła, modlitwa rodzin — wszystkich „domowych Kościołów” i niech będzie w tym roku słyszana, naprzód przez Boga, a także przez ludzi!

Przez stawiennictwo bł. Karoliny i św. Jana Pawła prośmy, abyśmy świadczyli, że gorliwe wypełnianie powołania życia w rodzinie jest drogą do świętości.

 

 

 

know this timepiece at is very, versions, the crown features a mirrored PP marking, to feel it, iron blue, from celebrity mentalist Charlie Sheen to Robert Downey Junior. But of all the famous owners of Pateks, minutes, however they are accepting pre-orders on their website. rolex replica We had the chance to get an early look at their new watches (and we liked it!) Website does not even look that bad and has good and bad replicas that look like any other website. Various photos of origin is a red flag, escape wheel and pallet fork hours.

Administrator danych osobowych informuje, że wszystkie dane osobowe na stronie internetowej Sanktuarium w Zabawie umieszczone zostały za zgodą osób, których dane dotyczą lub umieszczone są na podstawie prawa.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.